Książę Harry żałuje, że nie przyleciał na mszę za dziadka
W ubiegłym tygodniu odbyło się nabożeństwo żałobne za zmarłego w ubiegłym roku księcia Filipa. 9 kwietnia minie równo rok od przekazania smutnej wieści.
Oglądając swoją zrozpaczoną rodzinę w telewizji, książę żałuje, że nie był na nabożeństwie żałobnym Filipa, zwłaszcza że wówczas dostrzegł w pełni, że poważne obawy o zdrowie jego babci są uzasadnione. Wzruszyło go, że dzielnie walczyła ze słabością dla zmarłego męża. To sprawiło, że nie może sobie darować, że jednak nie wybrał się do Londynu.
Były oficer ochrony Filipa, Richard Griffin, który był na nabożeństwie, powiedział, że Harry miałby zapewnione bezpieczeństwo, gdyby przybył na mszę ze swoim ojcem, księciem Karolem i bratem, księciem Williamem, którzy jako przyszli królowie mają wokół siebie armie ochroniarzy przez cały czas.
Nieobecność Harry'ego była odczuwalna, ponieważ reszta jego kuzynów, w tym księżniczki Beatrice i Eugenia oraz Zara Tindall, stawiły się na miejscu. Widziano, jak w kościele wspierały się nawzajem podczas smutnej ceremonii. Beatrice – która siedziała za Williamem, księżną Cambridge, księciem George’em i księżniczką Charlotte – szlochała i zakrywała twarz.
Nie ma wątpliwości, że decyzja Harry'ego jest dyskusyjna. Zwłaszcza że szykuje podróż do Holandii na igrzyska Invictus Games. Wielu wskazuje niekonsekwencje księcia, bo tam przecież nie będzie miał u boku brytyjskiej ochrony.