Pani Krystyna nie kryła wzruszenia, gdy opowiadała o swoim ukochanym dziecku:
Ta chwila jest dla mnie bardzo ważna. To było bardzo trudne, bo nie mam tej Ani, została Agnieszka, ale widzę, że tyle osób jest zainteresowanych - dzwonią, piszą, spotykam ich na cmentarzu czy na Instagramie, który naprawdę śledzę i ciągle są wpisy. Chciałabym pokazać tę Anię taką, jaką była - od małego mówiła, że będzie aktorką. Z mojej strony to będzie testament dla niej, chociaż ona testament zostawiła. Nie materialny, ale zostawiła po sobie dzieci, zostawiła kawałek pracy, zostawiła przepiękne opinie, które z zapartym tchem czytam. Przywołuję te wszystkie fragmenty, które gdzieś tam mi uciekły, bo choroba spowodowała to, że człowiek żył cały czas tą chorobą. Strach, lęk, człowiek to w sobie dusił i nie dopuszczał myśli, że coś będzie źle, ale życie coś innego nam stworzyło. Chorowała. Jest to ciężka choroba, ale twierdzę, że była bardzo waleczna. Mimo wszystko walczyła dzielnie, do końca swojej choroby była świadoma, do końca wierzyła, że wyzdrowieje. Zawsze marzyła, że napisze książkę. Czasem sobie nawet nagrywała coś na telefon, żeby myśl nie uciekła. Mówiłam "No książkę będziesz pisała?", a ona na to "No mamuś, może i czas napisać książkę". Chciałam jej pomóc, może dokończyć tę książkę za nią - wyznała pani Przybylska
Anna bez wątpienia była osobą niezwykłą i kochaną przez rzeszę ludzi w całej Polsce. Wszyscy za nią tęsknimy, ale nasz ból po jej stracie jest niczym w porównaniu z bólem jej najbliższych.
Chcecie wiedzieć co jeszcze zdradziła pani Krystyna? Zobaczcie wideo!