Faktycznie, tuż przed występem zespołu Foo Fighters, prowadzący galę komik Jack Whitehall zwrócił uwagę siedzących przed telewizorami widzów na stojącą pod sceną postać w charakterystycznej niebieskiej garsonce i ze sznurem pereł na szyi:
Uderzająco podobna do królowej Elżbiety II starsza pani pomachała dłonią w czarnej rękawiczce, śmiejąc się od ucha do ucha. Można się spodziewać, że niejeden siedzący przed telewizorem Brytyjczyk zakrztusił się w tym momencie herbatą.
Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości – ciesząca się z koncertu Foo Fighters starsza pani to sobowtór królowej. Elżbieta II – nawet gdyby była wielbicielką rocka – koncert kapeli Dave'a Grohla oglądałaby ze specjalnej loży, a nie wciśnięta między "pospolitych" fanów. Z pewnością królowa nie ozdobiłaby również swojej kreacji białą różą, która jest symbolem amerykańskiego ruchu #TimesUp. Zasady etykiety zakazują bowiem członkom rodziny królewskiej publicznego wygłaszania politycznych oświadczeń.