Przeczytaj też: Katarzyna Zielińska szczerze o przyjaźni z Kacprem Kuszewskim
Nie klocki, nie piękny samochodzik, nie pływające smerfy, nie bębenek (już w ciąży wymyśliłam mojemu synkowi ten prezent na pierwszy Dzień Dziecka) ale zwykłe drewniane proste tanie pałeczki od bębenka były ukochanym prezentem dla mego mistrza. Pałeczkami można dłubać w oku, nosie, uczyć się wstawać, zbić mamę i tatę przez przypadek oraz można oczywiście je zjeść. Mniam. Pyszny i piękny był ten DZIEŃ. I nauczka dla mamy, że nie ma co za bardzo kombinować z prezentem. Liczy się funkcjonalność! - napisała aktorka na swoim Facebooku.