Justyna Steczkowska i Dorota Osińska miały wykonać klasyczne polskie kolędy takie jak Lulajże Jezuniu. Występ na scenie ze światowym tenorem byłby dla wokalistki wielkim zaszczytem, jednak okazało się, że z powodów warunków pogodowych nie zdążyła dojechać na czas.
Carreras po długich oczekiwaniach przeprosił publiczność.
Mieliśmy wynajęty samolot, ale niestety w niedzielę była straszna mgła nad Krakowem choć w całej Polsce była piękna pogoda. Ostatecznie wylądowaliśmy w Katowicach i Justyna do ostatniej chwili wierzyła, że uda się jej dotrzeć na koncert z panem Carrerasem. Dzień wcześniej miała z nim próby. Ostatecznie dojechała do Krakowa w eskorcie policji, ale niestety było już chwilę po koncercie.- skomentował manager Justyny w rozmowie z Faktem
Wielka szkoda, ponieważ ten występ zapowiadał się niezwykle.