Jarosław Kaczyński o śmierci Jolanty Szczypińskiej: "Wielkie uderzenie". Łączyły ich zażyłe relacje
Jolanta Szczypińska nie żyje. Posłanka PiS-u zmarła dzisiaj przed południem. Chociaż od lat zmagała się z chorobą nowotworową, to przyczyną jej śmierci były powikłania po zabiegu operacyjnym. Szczypińska od lat angażowała się w świat polityki, często towarzyszyła Jarosławowi Kaczyńskiemu w sejmie, jak również podczas spotkań z wyborcami. Zyskała nawet miano "przyjaciółki prezesa". Nie było tajemnicą, że łączyły ich zażyłe relacje.
W chwili śmierci Szczypińskiej Kaczyński przebywał w Jachrance, gdzie odbywało się wyjazdowe zebranie najważniejszych polityków partii rządzącej. W rozmowie z mediami Jarosław w poruszających słowach skomentował odejście Jolanty:
Od 2000 roku bardzo ciężko chorowała i mimo tej choroby, cierpień działała z całą energią i zachowywała radość życia. Była wyjątkowo dobra. Cierpiąc, pomagała innym cierpiącym. Sama była osobą, którą w życiu spotkało wiele krzywd. Jej śmierć jest przedwczesna i to jest dla nas bardzo, bardzo smutna wiadomość. Musieliśmy się jej spodziewać, ale przyjmujemy to jako ciężki cios, partia i ja osobiście przyjmujemy to jako wielkie uderzenie.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości w swojej przemowie wspomniał o wielkich zasługach Jolanty Szczypińskiej:
Była działaczką "Solidarności", prześladowano ją i bito. Później została szefem słupskiego PC, gdy partia była w ciężkich czasach. Później zaangażowała się w działalność w PiS. Ta dusza osoby, która ma pomagać, zawsze w innej pozostawała. Potrafiła pomóc komuś umierającemu, kiedy sama była nad grobem i kiedy to wymagało ogromne poświęcenia.
Dodajmy, że posłanka w jednym z wywiadów ucięła spekulacje jakoby miała romans z prezesem partii:
Nie ma sensu komentować plotek, bo one i tak żyją swoim życiem. Trzeba do tego z dystansem podchodzić. To są rzeczy nieprawdziwe, szkoda czasu, żeby się do tego odnosić – wyznała.
Jolanta Szczypińska odeszła w wieku 61 lat.