Te święta spędzamy z syneczkiem kawałek od kraju. Jedziemy do Ziemi Świętej, miejsca, gdzie wszystko się zaczęło i wszystko się skończyło. To taki symboliczny wyjazd wymyślony parę miesięcy temu i bardzo się cieszę, że wydarza się właśnie teraz i już nie mogę się doczekać tego powrotu.
Myślicie, że ten wyjazd pozwoli jej zapomnieć o trudach ostatnich tygodni?