Sylwester Latkowski zapowiada jednak, że to nie koniec krucjaty z Durczokiem:
Być może za kilka tygodni odbędą się pierwsze zdjęcia pełnometrażowego filmu dokumentalnego o sprawie Durczoka. Koniec zabawy w udawanie, że wyrokami sądowymi zamkniemy sobie tę historię. Koniec pokazywania, że nic się nie wydarzyło, że wszystko wyjaśniono - powiedział portalowi Weszlo.pl
Były naczelny Wprost dodał, że motorem napędowym dla nakręcenia takiego filmu jest fakt, że Durczok ani razu nie przeprosił swoich "ofiar":
Nie byłoby sprawy, gdyby Kamil Durczok powiedział „przepraszam” ofiarom. Nie byłoby sprawy, gdyby wymiar sprawiedliwości i organy ścigania zadziałały w stosunku do niego w sprawie mieszkaniowej tak jak w stosunku do każdego iksińskiego. Czas na to, żeby pewne nagrania ujrzały światło dzienne. Być może wtedy sprawdzimy granicę wolności słowa w Polsce. Zobaczymy, jak działają sądy, czy ktoś będzie chciał nas zatrzymać. Chyba powinienem zrobić ten film - stwierdził Latkowski.
Mamy wrażenie, że po filmie posypią się kolejne pozwy...