Niskie noty to jeszcze nie wszystko, czemu Oliwia musiała stawić czoła. Influencerka została mocno skrytykowana przez Andrzeja Grabowskiego. Aktor wyznał, że obawia się, iż za chwilę nastolatka wyskoczy mu z lodówki:
Otworzyłem internet rano – tam Oliwia Bieniuk, pojechałem na stację benzynową, a tam Oliwia Bieniuk w kolorowej prasie. Potem otworzyłem lodów... Potem chciałem zobaczyć co tam w polityce, a tam Oliwia Bieniuk. Nie będę mówić tego o lodówce, co Michał podpowiada... – powiedział Grabowski podczas przyznawania ocen.
Iwona Pavlović dodała, że "było słabiutko", a Andrzej Piaseczny, który jeszcze niedawno zapewniał, że będzie faworyzować córkę swojej zmarłej przyjaciółki, dał jasno do zrozumienia, że ostatni występ nie należał do udanych:
Oliwia, dziecko, ktoś kiedyś powiedział, że ziemia jest święta pod stopami tancerza. Troszeczkę na własną świętość musisz jeszcze popracować. Przynajmniej jeśli chodzi o te dzisiejsze zmagania. Jest metoda kija i marchewki, to była marchewka i musi być trochę kija – wyznał.
Po zakończeniu odcinka, gdy emocje nieco opadły, Oliwia odniosła się do zarzutów jurorów. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post, Karoliną Motylewską, powiedziała, co myśli na temat serii gorzkich słów. Nie ukrywała, że jest jej przykro, ale wie też, z czego wynikały jej potknięcia:
Mnie jest bardzo przykro. Od początku quickstep był dla nas bardzo problemowym tańcem. Były problemy z utrzymaniem ramion i sylwetki przy tych wszystkich hopkach i kickach. Było dużo trudności, ale nie spodziewałam się, że będą aż tak niskie noty od jurorów.
Bieniuk chciałaby jak najdłużej pozostać w programie, dlatego obiecuje, że w kolejnym odcinku da z siebie jeszcze więcej:
Zależy mi na tym programie i chciałabym być tu jak najdłużej. Więc było mi smutno, ale to z drugiej strony jest bardzo motywujące i mam nadzieję, że w dalszych odcinkach będzie lepiej.