Gromee po porażce na Eurowizji odmówił wywiadów dziennikarzom, zarówno tym, którzy polecieli porozmawiać z nim aż do Lizbony, jak i na lotnisku, po jego powrocie z konkursu. Dopiero dzisiaj dj pojawił się w Pytaniu na śniadanie, gdzie na chłodno podsumował wydarzenia z Lizbony:
Marzyło się nam, żeby wejść do tego finału. To jest bardzo piękny festiwal, ale też wiele czynników składa się do tego, żeby wejść do finału. Każdemu jest smutno, każdemu jest przykro. Ludzie w arenie nie do końca wierzyli, że nie przeszliśmy. Na pewno byłem zaskoczony, z drugiej strony jak zobaczyłem kto się zakwalifikował, to wiedziałem, że będzie coraz gorzej patrząc na to, kto jest w stawce.
Nie jest tajemnicą, że wokal Lukasa pozostawiał wiele do życzenia. Polscy artyści po półfinale nie zostawili na szwedzkim wokaliście suchej nitki, w podobnym tonie sprawę skomentował Gromee:
Nie będę też ukrywał, że zdawaliśmy sobie sprawę, że mogliśmy nie wejść. Jedynie nasz utwór został w całości wyśpiewany na arenie, co jest nie do opisania. Trzeba przyznać, że wokalista miał słabszy moment, bo próby były genialne. To wszystko jest na żywo, to są emocje, te emocje pojawiały się nie tylko u nas.
Na koniec Andrzej Gromala zostawił najważniejszą wiadomość, która być może ucieszy fanów Eurowizji:
Obiecuję, że postaram się jeszcze coś przygotować na Eurowizję.
Chcielibyście zobaczyć Gromee'ego jeszcze raz w barwach Polski?