Biedna Doda była tak wzburzona, że rzekomo złapała klucze i porysowała Emilowi Astona Martina, pokrzykując, że "mu k...wa jeszcze pokaże". Emil się zestresował, no bo kto by się nie zestresował, tymczasem czupurna Doda miała udać się do mieszkania (akcja miała miejsce w garażu) po nóż, oznajmiwszy szczerze Emilowi, że chce "doprawić samochód nożem, bo klucz źle rysuje". Haidar, nieco zdumiony i nieco wystraszony, zaapelował do ciechanowskiej gwiazdy o "nierobienie głupot", ale uczciwa diwa szczerze miała doradzić mu, żeby "nie zbliżał się do niej, bo jego też porysuje".
Co na to Dorota? Podczas przesłuchania królowa spokoju i empatii nie przyznała się do porysowania samochodu i wyznała, że Haidarowi groziła nożem, po to, żeby go "wkurzyć". Straty wyceniono na dwa tysiące złotych, a prokuratura uznała czyn za przestępstwo z art. 288 par. 1 kk., za które grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, gdyż "okoliczności wskazują, że Doda działała umyślnie, a jej zachowanie było motywowane niewłaściwym w jej ocenie postępowaniem Haidara."
Ależ ona jest szalona, spontaniczna i zwariowana! Aż chce się powiedzieć: Nie jest tak źle, problemy są, lecz zdrowie masz by rozwiązać je!