Danuta Martyniuk otworzyła się w kwestii stanu emocjonalnego. "Często lubię popłakać"
Danuta Martyniuk udzieliła wywiadu w „halo tu polsat”. Opowiedziała m.in. o swoich świątecznych planach, ewentualnej obecności syna podczas wigilii, a także nowym wyzwaniu w roli aktorki. Wyznała także, jak radzi sobie z negatywnymi komentarzami na swój temat.
Danuta Martyniuk, żona znanego artysty Zenka Martyniuka, zyskała w ostatnich miesiąc na popularności jako pełnoprawna celebrytka. Jej spektakularna metamorfoza przyciągnęła uwagę mediów. Udało jej się zrzucić aż 20 kilogramów, co dla wielu pozostaje naprawdę sporym wyczynem.
Skolim o Danielu Martyniuku. "Każdy z nas ma takiego wujka"
Danuta Martyniuk o Danielu. Czy przyjedzie na święta?
Podczas ostatniego wywiadu w programie „halo tu polsat” Danuta Martyniuk nie tylko mówiła o swoim wyglądzie, ale również o nowych wyzwaniach zawodowych. Okazuje się, że otrzymała propozycję roli w filmie. Jednak najbardziej emocjonujący wątek dotyczył nadchodzących świąt Bożego Narodzenia.
Rodzina Martyniuków mieszka na co dzień w Grabówce pod Białymstokiem, ale świąteczne spotkania organizują w domu położonym w pobliżu wsi Białowieża. W tym roku Danuta spodziewa się przyjąć około dwudziestu gości. W rozmowie padło pytanie o syna Danuty, Daniela, który ostatnimi czasy nieźle sobie nagrabił licznymi skandalami.
Znajdzie się, myślę, że się znajdzie. On bardzo lubi święta Bożego Narodzenia, na pewno się znajdzie. Tak myślę - odpowiedziała.
Danuta Martyniuk: "Często lubię popłakać"
Aleksander Sikora zapytał swoją rozmówczynię o to, jak reaguje na negatywne komentarze internautów. Danuta Martyniuk wprost powiedziała, że zaczynają ją one zwyczajnie bawić.
Jak widzę jakiś taki nieprzychylny komentarz, to po prostu z tego już się zaczynam śmiać. Te komentarze były, są i będą. I po prostu się nie da zrobić tak, żeby tego nie było - stwierdziła.
Nie ukrywa również, że jako osoba wrażliwa często lubi ulżyć emocjom i się rozpłakać:
Często lubię popłakać. Jak się popłacze, to człowiek te takie złe emocje z siebie trochę wyrzuca, jest lżej po prostu, jak się płacze. Nie jest to płacz taki wielki, ale łezki takie trzeba czasami, żeby te złe emocje z człowieka wyszły.