Wspólnie kibicowały i dopingowały polskiej drużynie. Wtedy również światło dzienne ujrzała przyjaźń tych dwóch najpopularniejszych polskich WAGs.
Po tym pamiętnym meczu dziewczyny spotkały się jeszcze kilka razy i upamiętniły to spotkania na zdjęciach.
Obie Panie postanowiły skomentować swoją znajomość na łamach najnowszego numeru magazynu Party. Dowiadujemy się z niego, że Sara i Marina po raz pierwszy spotkały się właśnie na trybunach narodowego, chociaż już wcześniej to planowały się umówić. Połączyło ich przede wszystkim wspólne miejsce zamieszkania - Londyn, podobny styl ubierania oraz to, że ich partnerzy są bramkarzami.
Mamy więcej wspólnego, niż nam się na początku wydawało! Jesteśmy gadułami, mamy podobne poglądy na wiele spraw i wspólne pasje. Poza tym obie mieszkamy w Anglii i to przede wszystkim tam toczy się nasze życie prywatne i zawodowe. I jest ono dalekie od tego, co piszą polskie serwisy plotkarskie. Kiedy Artur wyjeżdża na obozy treningowe, zostaję w domu sama z dziećmi. Wtedy jestem przede wszystkim gospodynią domową i mamą. Pisanie bloga schodzi na drugi plan. Przy takim trybie życia trudno jest się z kimś zaprzyjaźnić, bo zwyczajnie nie ma na to czasu. Nie ukrywam, że bywają momenty kryzysu, ale to chyba normalne, kiedy mieszkasz za granicą i nie masz pod ręką rodziny i przyjaciół - wyjaśnia Sara.
Marina za to deklaruje, że czyta bloga Sary.
Śledzę blog Sary, bo podoba mi się jej styl. Jest sympatyczna i otwarta, dobrze się nam rozmawia - dodaje.
Czekamy na kolejne wspólne zdjęcia nowych przyjaciółek.