Kiedyś tańczyłem pięknie, chodziłem na każdą dyskotekę w Łodzi do klubu 77. Tam były najlepsze dyskoteki w tamtych czasach. Nie wyobrażałem sobie dyskoteki beze mnie. Dyskoteka wyobrażała sobie imprezę beze mnie, ale ja sobie tego nie wyobrażałem. Uwielbiałem tańczyć, robiłem to z ochotą. Miałem też w szkole teatralnej na zajęciach tanecznych piątkę. Byłem dobrze rozciągnięty, sprawnie fizycznie, robiłem nawet szpagaty. Lubiłem taniec klasyczny, a na dyskotekach się wyżywałem i mogłem przetańczyć całą noc, a potem nagle mi przeszło. Byłem dorosły i tańczyłem dla siebie, w domu. W przedpokoju stało wielkie lustro i mnie wywiało na korytarz i zobaczyłem, jak ja wyglądam tańcząc. I wtedy pomyślałem: za stary jesteś!
Podejrzewaliście Cezarego o taką smykałkę do tańca? Kto wie, może gdyby aktor szlifował swój talent, dzisiaj byłby prawdziwym mistrzem parkietu ;)