Aktywiści klimatyczni pochwalili się na Instagramie oblaniem sztucznymi odchodami domu Angeliki "Andziaks" Trochonowicz i Łukasza "Luki" Trochonowicza oraz sklepu należącego do Małgorzaty Rozenek-Majdan. "Zainaugurowaliśmy serię akcji pt. »Elity posrało – czas po sobie posprzątać!«. To oni arogancko promują skrajnie konsumpcyjny styl życia. (...) Taka wysokoemisyjna konsumpcja prowadzi do cierpienia, problemów zdrowotnych i śmierci niewinnych osób poprzez napędzanie katastrofy klimatycznej" – grzmią skrajni ekolodzy. Głos w sprawie aferki zabrała Blanka Lipińska.
WIDEOSklep Andziaks oblany sztucznymi ODCHODAMI!
Blanka Lipińska krytykuje akcję aktywistów klimatycznych
Autorka bestsellerowej trylogii erotycznej "365 dni" podkreśliła na Instagramie, że "nie ma problemu z ochroną klimatu", ale "ma problem z ludźmi, którzy pod hasłem ratowania planety uzurpują sobie prawo do nękania innych, atakowania ich domów i niszczenia cudzej własności". Blanka Lipińska stwierdziła:
To nie jest aktywizm. To jest zwykłe chamstwo ubrane w ideologię.
"Jeżeli ktoś wierzy, że oblewanie czyjegoś domu sztucznymi odchodami przekona społeczeństwo do ochrony klimatu, to jest w ogromnym błędzie. To szopka, cyrk i wołanie o atencję! Takie akcje nie budują poparcia – budzą wyłącznie odrazę i kompromitują cały ruch" – podkreśla Blanka Lipińska.
41-latka zauważyła też, że "w państwie prawa poglądy nie dają immunitetu na łamanie cudzych granic", a "cel nigdy nie usprawiedliwia metod". Blanka Lipińska zauważyła też:
Trudno traktować poważnie ludzi, którzy pouczają innych o ekologii, sami będąc ubrani niemal od stóp do głów w poliester – materiał powstający z ropy naftowej. Jeżeli ktoś chce być wiarygodny, powinien zacząć od własnych wyborów. Hipokryzja nigdy nie była skutecznym narzędziem przekonywania kogokolwiek.
Blanka Lipińska zarzuca hipokryzję aktywistom klimatycznym
Blanka Lipińska poza wpisem nagrała też krótki filmik, by jeszcze raz zarzucić aktywistom klimatycznym hipokryzję. "Gdyby mieszkali w szałasach, jedli robaki i korzenie, (…) nigdy nie jeździliby i nie mieliby niczego w plastiku, to wtedy moglibyśmy rozmawiać o jakimkolwiek ruchu, który ma sens, ponieważ nie wynika z hipokryzji. A ci ludzie (...) oprócz tego, że widać po nich jakąś dziką, chorą satysfakcję, kiedy niszczą cudze mienie, to jeszcze dodatkowo jest spora szansa (...), że korzystają z tych dobrodziejstw XXI wieku, ale że nie mają tyle, co inni, to im to nie pasuje. To się nazywa zawiść, zazdrość i kompleksy" – spuentowała autorka książek na Instagramie.