Wyciekła treść listu szefa Biedronki. Nie jest dobrze
Biedronka jest siecią sklepów, w której większość Polaków robi zakupy spożywcze. Nawet w czasie pandemii w sklepach można spotkać tłumy, które polują na atrakcyjne oferty, ludzie stoją w kolejkach przed sklepem, żeby załapać się na różnego rodzaju promocje, a tych jest coraz więcej.
Ze względu na pandemię koronawirusa, we wszystkich Biedronkach w Polsce zostały wprowadzone nowe zasady działalności. Są godziny dla seniorów, sklepy także otwarte dłużej. W każdej placówce muszą być dostępne dla klientów rękawiczki ochronne i żele dezynfekujące. Inaczej też pracują osoby obsługujące dyskont, a to generuje koszty. Napisał o tym w liście otwartym właściciel sieciówki.
Biedronka – list szefa upubliczniony
Okazuje się, że i tak wielki i ciągle otwarty dyskont, zaczyna odczuwać problemy finansowe, związane z działalnością w czasie pandemii.
Właściciel Biedronki chce renegocjować płacone przez sieć czynsze, bo firma wskazuje, że musi szukać dodatkowych pieniędzy, bo wydaje sporo na środki czystości czy dodatkowe pensje.
Czas renegocjować czynsze - takie wytyczne do szefów sklepów sieci Biedronka wysłał Hugo Mesquita, szef makroregionu mazowieckiego w Jeronimo Martins Polska.
Do dyrektorów został wysłany list otwarty, w którym właściciel wyłuszcza powody decyzji.
Zwracamy się z wnioskiem o podjęcie rozmów dotyczących renegocjacji wysokości czynszów i należnych od nas opłat - jest w nim napisane.
Nie chodzi tu oczywiście o wszystkie sklepy, a tylko te, które są w rękach franczyzobiorców oraz znajdują się w centrach handlowych. W porównaniu z innymi firmami Biedronka jest i tak w bardzo dobrym położeniu, bo ciągle handluje.
Mesquita tłumaczył w liście, że Jeronimo Martins Polska ma ostatnio duże nieplanowane inwestycje, takie jak środki zapewniające ochronę w marketach i dodatkowe wynagrodzenia i nagrody dla zespołów pracowników. Stąd pomysł poszukiwania dodatkowych środków w renegocjacji czynszów.
Sytuacja jest niepewna, trzeba się przystosować do nowych okoliczności. Nie dziwi mnie, że wielka sieć tak zagrała - mówi Money Gram menedżer z dużej sieci handlowej.
Jednak większości branży nie spodobał się rusz zarządu, a niektórzy mówią nawet o zagraniu nieetycznym.
JMP jest na absolutnie uprzywilejowanej pozycji. Wczujmy się w pozycję szefa niedużego centrum handlowego. Większość sklepów jest pozamykana, działa tylko Biedronka i może jakaś nieduża apteka. On zrobi wszystko, by utrzymać Biedronkę, bo bez niej może nie przetrwać najbliższych tygodni. JMP o tym wie - i stara się wykorzystać to, by ugrać jak najwięcej. Nie fair - komentuje jeden z przedsiębiorców.
Zdaniem przedstawicieli branży handlowej na razie klienci bezpośrednio nie odczują wojny o czynsze. Nie wiadomo jednak, jak się to odbije na cenach na dłuższą metę.