Anna Wyszkoni poleciała do Chicago, ale na lotnisku została zawrócona do Polski
"Ania na razie chce zapomnieć o Ameryce" - mówi jej partner
Anna Wyszkoni przeżyła na lotnisku w Chicago prawdziwą traumę. Piosenkarka poleciała do Ameryki, by 15 lutego wystąpić z recitalem na Balu Wietrznego Radia oraz wręczyć nagrodę Polonusa w Chateau Ritz w Niles. Niestety na tę imprezę nie dotarła, ponieważ została zawrócona na Lotnisku O'Hare.
Okazało się, że gwiazda przyleciała na wizie turystycznej typu B-2, która n ie pozwala na aktywność zawodową na terenie Stanów. Jak informuje "Dziennik Związkowy" Anię rozdzielono z partnerem i menadżerem - Maciejem Durczakiem i nie pozwolono jej wykonać telefonu.
Były złość, bezsilność i nerwy. I dwa dni podróży przez ocean. Ania na razie chce zapomnieć o Ameryce - mówi Durczak.
I oskarża organizatora konkursu o niedopilnowanie sprawy.
Zostaliśmy poinformowani, że tak jest co roku, że co roku są tam artyści gościnnie z Polski i są tam na wizie turystycznej. Sprawdziłem to nawet u polskich zaprzyjaźnionych artystów, którzy tam byli, i rzeczywiście tak było, że byli na turystycznej wizie. Ja się nie muszę znać na tych wszystkich procedurach - dodaje w wywiadzie dla "Dziennika Związkowego".
Kilka lat temu podobna sytuacja spotkała Sebasiana Karpiela-Bułecke, który z zespołem Zakopower poleciał do USA, by dać koncert Polonii, jednak z podobnego powodu nie został wpuszczony na teren kraju.
Wyszkoni dopóki sprawa się nie wyjaśni nie ma wstępu na teren Stanów Zjednoczonych.