Wielka sława i życie na tak zwanym świeczniku często wiąże z hejtem. Wiele osób ze świata show-biznesu bezpośrednio spotkało się nieprzychylnymi komentarzami na swój temat. Internet sprawił, że ludzie, poddając kogoś swojej ocenie, czują się bezkarni. Sieklucka przekonała się o tym na własnej skórze, gdy otworzyła skrzynkę z wiadomościami na Instagramie. Jej profil obserwuje już ponad 2 miliony internautów.
Hejt spotyka mnie głównie od kobiet. Ja wertuję wiadomości, które dostaję w tych wiadomościach prywatnych, to zdarzają się takie, które są bardzo nieprzychylne i negatywne. Nie wstydzę się o tym mówić. Niestety, one są od kobiet. Widząc w ogóle sposób ich wysławiania i tego, jak sformułowany jest przekaz, to robi mi się przykro. Nie chcę tutaj przytaczać, bo nie ma sensu kumulować złej energii, ale jest to przykre, że kobiety potrafią wielokrotnie napisać takie słowa. Zupełnie nie wiem na jakiej podstawie.
Jak wyznała w rozmowie z naszą reporterką, to nie Polki ją krytykują.
To są kobiety z zagranicy. To nie są Polki. Bałam się, jaki będzie odbiór filmu. Myślałam, że ta fala hejtu i krytyki będzie ze strony Polski bardzo duża. Ona co prawda na pewno się pojawiła, jednak ja w ogóle nie śledzę tego, co się dzieje, bo nie potrzebuję tego. Jednak instagram prowadzę sama, więc mam dostęp do wszystkich tych wiadomości. Szczerze powiedziawszy nawet nie pamiętam, aby dostałam negatywną wiadomość od kobiety z Polski odnoszącą się do roli, którą zagrałam, albo do mnie prywatnie.
Podobała Wam się rola Anny-Marii?