Lewandowska, podczas niedzielnego meczu w Kazaniu, kibicowała Polakom w domowym zaciszu. Trenerka w biało-czerwonej bluzie z napisem "Polska" mocno trzymała kciuki za grę męża i jego kolegów z murawy. Niestety, to nie wystarczyło, bo polska drużyna przegrała aż 0:3. Sam Lewandowski to – tak jak Leo Messi w reprezentacji Argentyny – jednak za mało by pokonać rywala.
Trenerka tysiąca Polek doskonale wiedziała, że w przypadku porażki zawiedzeni Polacy zaczną pisać hejterskie komentarze na jej profilu na Instagramie, tak jak to miało miejsce po nieudanym meczu Polska-Senegal. Nic więc dziwnego, że Lewandowska na kilka godzin zablokowała możliwość komentowania zdjęć. Gwiazda zrobiła to tylko pod ostatnimi czterema postami, zatem złośliwi internauci cała swoją żółć wylewali pod starszymi wpisami.
Ania swój profil odblokowała kilkanaście godzin po zakończeniu spotkania. Okazało się jednak, że emocje wśród internautów nie opadły i na profilu Lewandowskiej pojawiło się sporo wulgarnych komentarzy. Nic dziwnego, że żona Roberta nie wyraża zgody na obrażanie nie tylko siebie, ale też jej bliskich, i regularnie kasuje hejterskie, ocierające się o spam, opinie.
Co o tym myślicie?