Jak wyznała w rozmowie z Na Żywo, problemy zaczęła odczuwać na pierwszym roku studiów. Zmęczenie, stres, włosy lecące z głowy garściami - wszystkie te objawy niesamowicie ją niepokoiły. Wreszcie zaczęła szukać pomocy u mamy, która jest pielęgniarką. Było już wtedy naprawdę źle:
Intuicja matki okazała się być niezawodna. U Anny stwierdzono niedoczynność tarczycy, czyli niesławne Hashimoto, które rujnuje życie wielu ludziom z show-biznesu i nie tylko. Choć obecnie jej choroba jest już pod kontrolą, a regularne przyjmowanie hormonów pomogło opanować jej skutki uboczne, młodziutka aktorka wciąż musi na siebie uważać:
Znacie kogoś, kto przechodzi przez to samo?