Doszłam do ściany, która była przedsionkiem depresji. (...) związek mi się sypał i zorientowałam się, że coś jest nie tak.
Aktorka postanowiła pójść na terapię, żeby uwolnić się od problemów. Jednak przyznała, że do tej pory do siebie dochodzi:
W końcu zdecydowałam, że muszę sobie pomóc i poszłam na terapię (...), ale dalej czkawką odbijają mi się pewne problemy, z którymi sobie nie radzę - dodała aktorka.
Mamy nadzieję, że kryzys w jej związku jest już zażegnany. Życzymy Annie wszystkiego dobrego!