Jak wyjaśniają sami sportowcy - to nie ślady po paintballu, ani plamy od stosowania dopingu. Okazuje się, że do mody wróciła znana od lat praktyka stawiania baniek. Technika opiera się zasysaniu powietrza wewnątrz naczynia. W ten sposób odciąga się skórę i wspomaga krążenie krwi. W Rio dużym zainteresowaniem cieszył się Michael Phelps które miał widoczne ślady po bańkach.
Powstają wówczas czerwone, idealnie okrągłe plamy, które tak często możemy oglądać na obiektach sportowych w Rio. Zawodowi sportowcy wykorzystują tego typu zabiegi dla złagodzenia bólów. Jest to także technika relaksacyjna. Część sportowców twierdzi, że stawianie baniek przynosi o wiele lepsze skutki, niż masaże, sauna, czy modna do niedawna krioterapia.
I wszystko jasne!