Ostrzeliwane są konwoje humanitarne, niszczone są przedszkola, domy dziecka i szpitale. W Ukrainie zginęło już mnóstwo dzieci i dorosłych, którzy nie zdołali uciec z ogarniętego wojną kraju. Wróg nadal jednak nie dopiął swego i nie zdobył stolicy kraju.
Mieszkańcy Ukrainy, czyli głównie kobiety, dzieci i osoby starsze masowo opuszczają swoje domy i kierują się na przejścia graniczne, by w sąsiednich krajach schronić się przed agresorem. Większość z nich dotarła do Polski. Straż Graniczna podaje, że w naszym kraju znajduje się już ponad 1 mln 330 tys. obywateli Ukrainy.
Menadżerka gwiazd pojechała na Ukrainę i opowiedziała, jak wyglądają covidowe obostrzenia
Świat przez ostatnie dwa lata walczył z pandemią koronawirusa. Ludzie obawiali się o swoje zdrowie i życie. Chociaż zachorowania w Polsce nadal liczy się w tysiącach, to w ostatnim czasie ten problem zdecydowanie zszedł na drugi plan.
Polacy skupiają swoją uwagę na wojnie w Ukrainie i pomocy obywatelom tego kraju. Wśród wolontariuszy jest menadżerka gwiazd Aldona Wleklak, która wykreowała całą plejadę celebrytów – Małgorzatę Sochę, Joannę Moro czy Klaudię Halejcio. Kobieta jest także autorką książki Saga niewoli, która swoją premierę miała w sierpniu 2021 roku. Wkrótce do sprzedaży trafi druga część powieści opartej na faktach, a jej akcja toczyć się będzie w kraju, który obecnie walczy z Rosją.
Kilka dni temu już po tym, jak rozpoczęła się inwazja, zawiesiła działalność zawodową i zdecydowała się pojechać do ogarniętego wojną kraju. Udała się do Lwowa, gdzie nie tylko zawiozła dary, jakie zebrała wspólnie z fundacją Masz szansę, ale też przywiozła do Polski dwie kobiety i 3-miesięczne dziecko.
Wcześniej pod swój dach przygarnęła 23-letnią Katję.
Menadżerka była gościem Pytania na śniadanie, gdzie w rozmowie z Kasią Cichopek i Robertem El Gendy opowiedziała, jak w trakcie wojny wygląda sytuacja związana z pandemią koronawirusa na Ukrainie. Niestety w tym czasie nikt nie myśli o chorobie, a każdy stara się ratować życie swoje i najbliższych.
Sytuacja związana z obostrzeniami wygląda podobnie także na polskiej i ukraińskiej granicy. Menadżerka przy dwukrotnym przekraczaniu strefy granicznej nie była sprawdzana pod kątem szczepień. Również po polskiej stronie uchodźcy z Ukrainy nie są sprawdzani pod kątem zaświadczeń czy testów.
W studiu pojawił się także dr hab.n.med. Erenest Kuchor, specjalista chorób zakaźnych, który skonfrontował to, co dzieje się na granicy z sytuacją pandemiczną w kraju. Przyznał, że może to spowodować nagły wzrost zakażeń nie tylko na koronawirusa, ale także na inne choroby przenoszone drogą kropelkową.
W czasie wojny dbanie o społeczny dystans i maseczki zdecydowanie odeszło w zapomnienie. Trudno się temu dziwić, ponieważ uchodźcy ze wschodu uciekają przed bombami i rosyjskimi czołgami. Aldona Wleklak powiedziała jednak, że większość mieszkańców Ukrainy, podobnie jak większość Polaków, przyjęła już pełne szczepienia przeciwko koronawirusowi, a po przekroczeniu polskiej granicy ci, którzy tego nie zrobili, mogą skorzystać ze szczepień i przyjąć kolejne niezbędne dawki już w Polsce.