Agnieszka Woźniak-Starak przeżyła chwile grozy przed wejściem na antenę "DDTVN". Mało brakowało, a z samochodu nic by nie zostało
Agnieszka Woźniak-Starak to gwiazda, która od lat współpracuje z TVN. Jej przygoda z mediami zaczęła się jednak w Telewizji Polskiej. Tam prowadziła między innymi Pytanie na śniadanie. Z czasem zmieniła pracodawcę i od dawna już jest twarzą komercyjnego nadawcy. Dziennikarka prowadziła najbardziej kultowe programy, a od dwóch lat jest gospodynią Dzień Dobry TVN.
Program współprowadzi z Ewą Drzyzgą i chociaż przez lata pracowały w jednej stacji, to wcześniej nie znały się prywatnie. Okazało się jednak, że dwie profesjonalistki świetnie się ze sobą dogadały.
Na pewno jest między nami inna chemia, niż byłaby w duecie damsko-męskim, ale zgrałyśmy się dobrze. Ja mam swoją ciekawość świata, Agnieszka swoją, różnimy się od siebie, każda z nas zadaje inne pytania i co innego nas interesuje, dajemy widzom różnorodność, której oczekują (…) Szybko znalazłyśmy wspólny język, poza tym każda z nas daje sobie przestrzeń do tego, żeby zapytać o to, co ją ciekawi – opisała Ewa ich relację w rozmowie z Faktem.
Agnieszka Woźniak-Starak przeżyła chwile grozy przed DDTVN
Agnieszka Woźniak-Starak oczywiście w duecie z Ewą Drzyzgą poprowadziły w środę wydanie śniadaniówki. Program przebiegał sprawnie, ale niestety gwiazda była cała w nerwach. Dowiedziała się bowiem, że samochód, którym przyjechała do pracy mógł zostać kompletnie zniszczony na parkingu pod budynkiem śniadaniówki. Dziennikarka stresujący dzień opisała w sieci.
Dziś rano miałyśmy z Ewą DDTVN. Przyjeżdżam do pracy, patrzę, a pod samym wejściem do budynku jest miejsce - to się nie zdarza, nie muszę jechać na parking, szczęściara! Dwa kroki i jestem w windzie do studia.Pięć minut przed wejściem na antenę podchodzi jeden z chłopaków pracujących na planie i mówi - Agnieszka… jest taka sprawa, przed chwilą ze śmieciarki, która jechała Hożą wypadł kosz i spadł na twój samochód… - zaczęła swój obszerny wpis.
Na szczęście, jak przekazała w dalszej części wpisu kosz spadł obok i wszystko dobrze się skończyło.
Nie wierzę. Po pierwsze, samochód nie jest mój, pożyczyłam. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Po drugie, zaraz wchodzimy na żywo, co robić? Rzucić wszystko i gonić śmieciarkę czy ogarnąć program i niczym Scarlett O’Hara pomyśleć o tym jutro?? Albo przynajmniej później. I dlaczego nie pojechałam na ten cholerny parking!? Na szczęście okazało się, że kosz spadł obok.. - uspokoiła.
Gwiazda dodała jednak, że było to dla niej na tyle stresujące, że lepiej chybia wyjechać na ukochane Mazury.
Stresujące to życie w mieście, wracam na Mazury - dodała rozbawiona.
Nie dziwimy się, o takie przygody w trakcie pracy potrafią podnieść ciśnienie.