W książce Królowie Życia, Grzegorz Skawiński powraca do lat świetności zespołu i zdradza sekrety backstage'u:
Nieraz odpinaliśmy wrotki i była jazda bez trzymanki. O.N.A. była megarozrywkową ekipą, czyste szaleństwo. Zatrzymało się na koksie. I nic innego nie braliśmy, trawki też nie paliliśmy. No, może przydarzyło się LSD parę razy. I morze alkoholu, to na pewno! Głównie whisky, którą piliśmy ja i Waldek. Kraszewski nie bardzo lubił whisky, pił wódkę. A w pewnym momencie piło się wszystko.
Oczywiście, Agnieszka nie była wyłączona ze wspólnych imprez, i jak twierdzi Skawiński - dotrzymywała kolegom tempa:
Dziewczyna też łyskacza piła, nie odstawała specjalnie. Z pewnych powodów musiała się trzymać jako wokalistka i frontman. Odrobina higieny, w sensie dbania o głos, musiała być.
Rock and roll pełną gębą!