Zosia Ślotała pochwaliła się młodszą siostrą. Jakie one piękne. Nie można się napatrzeć!
Zosia Ślotała, to jedna z najbardziej znanych stylistek w Polsce, a także specjalistka od wizażu i personal shopping. W sierpniu 2019 roku, po czterech latach znajomości, przyjęła oświadczyny Kamila Haidara.
Poznaliśmy się na Stadionie Narodowym. Abstrakcyjna historia. Były wtedy MŚ w windsurfingu. Ani ja nie mam nic z tym wspólnego, ani Kamil. Byliśmy ze wspólnymi znajomymi, oni nas poznali ze sobą, poszliśmy razem na obiad, później na siebie "wpadaliśmy" i z tego zrodziła się wielka miłość - opowiadała o początkach znajomości.
Ruszyły przygotowania do ślubu i wesela, o których sami zainteresowani nie mówili zbyt wiele. Zalegalizowali swój związek we wrześniu ubiegłego roku w Łazienkach Królewskich. Następnie zaprosili gości na przyjęcie weselne do restauracji Belvedere. Panna młoda zachwyciła oryginalnym strojem i szybko zyskała miano najbardziej fantazyjnie ubranej panny młodej roku. Jak udało się dowiedzieć Jastrząb Post, młodej parze towarzyszyło 20 osób, wśród których znalazła się bliska rodzina i przyjaciele.
Poprawiny z kolei odbyły się w stylu góralskim, czym młoda małżonka pochwaliła się w sieci. Zosia jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych, ale strzeże prywatności i konsekwentnie nie pokazuje twarzy dzieci, a ma ich dwoje - Ranię i Leo. Na instagramowym koncie stylistki trudno znaleźć też fotografie, na których celebrytka pozuje z rodziną. A jednak! Tym razem Ślotała zrobiła wyjątek i udostępniła zdjęcie, na którym pojawia się u boku siostry.
Zosia Ślotała pokazała siostrę. Jak wygląda Anna?
W czwartek na profilu Zosi Ślotały pojawiło się zdjęcie, na którym stylistka pozuje ze swoja młodszą siostrą. Anna Ślotała właśnie skończyła 30 lat, więc została godnie przywitana w klubie 30-stek.
The day when your sister joins the 30’s Club! Happy Birthday @aniaslotala! Najlepszy czas dopiero przed Tobą! #sister #birthdaygirl #dirty30 - napisała Zofia.
Obie panie są piękne, nic dziwnego więc, że post zalały komentarze pełne komplementów. Nie ma się co dziwić, bo aż nie można się napatrzeć.