Zamieszania z nowym Jamesem Bondem ciąg dalszy. Kilka miesięcy temu w zagranicznych i polskich mediach gruchnęła wieść, że w rolę głównego antagonisty wcieli się Tomasz Kot. Aktor, który niedawno bawił się na gali Oscarów 2019 i przetarł sobie szlak do międzynarodowej sławy dzięki Zimnej Wojnie Pawła Pawlikowskiego, był typowany do wcielenia się w śmiertelnego wroga szpiega Jej Królewskiej Mości. Niestety, podobno pomysł ten nie spodobał się Danielowi Craigowi, choć na zatrudnienie Polaka nalegał sam reżyser filmu, Danny Boyle. W wyniku kłótni między nim, a odgrywającym głównego bohatera Craigiem, doszło do zmiany reżysera, a Kot ostatecznie nie otrzymał roli.
Najnowsze wieści w sprawie Bonda donoszą, że premiera odbędzie się 8 kwietnia 2020 roku, a w rolę antagonisty wcieli się... Rami Malek. Tegoroczny zwycięzca Oscara, który fenomenalnie oddał na ekranie Freddiego Mercurego, ma być faworytem w oczach nowego reżysera, Cary'ego Fukunagi. Nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzona informacja, ale fani są przekonani, że Rami pojawi się w kultowej serii.
Żałujecie, że to on, a nie Kot?