Zdjęcie portretu w mgnieniu oka obiegło cały świat, a wszystko z powodu mocnego podpisu, w którym pojawił się (celowy?) błąd w nazwisku. W ten sposób artysta uniknie spotkania w sądzie.
Nie musimy chyba dodawać, że rzekoma śmierć Taylor Swift na szczęście jest tylko medialną prowokacją. Autor uważa, że nie ma sztuki bez kontrowersji. Skandal ma na celu zwrócenie uwagi na jego prace, które, jak sam twierdzi, są dziełami. Do powstania tej z udziałem Taylor zainspirowało go zamieszanie z nagraniem rozmowy wokalistki z Kanye Westem, które upubliczniła Kim Kardashian.
Czy gwiazda potraktuje autora skandalicznego graffiti tak samo ostro jak Kardashiankę?