Czekała go jednak niespodzianka. Tydzień temu produkcja zdecydowała, że zostanie przywrócony do show. Powodem był fakt, że przez koronawirusa w programie nie może uczestniczyć Bogdan Kalus. Tego samego wieczoru odpadła też jedna z faworytek, Ania Karwan, której partnerował Kamil Kuroczko, zastępując także objętego kwarantanna Janka Klimenta. Prawdziwy suspens.
To, że Sylwester Wilk ponownie zatańczy, wywołało spore zamieszanie w sieci. Jedni się cieszyli, drudzy uważali, że decyzja jest kontrowersyjna. W dzień powrotu do Tańca z Gwiazdami sam zainteresowany dolał oliwy do ognia.
Sylwester Wilk skrytykowany za post na Instagramie
W piątek 16 października już od rana było gorąco wokół show. Najpierw Sylwia Lipka zdradziła w sieci, że ma pozytywny wynik testu na koronawirusa i nie pojawiła się na treningu. Jej post zniknął z sieci, a produkcja dopiero o 17 potwierdziła, że ona i Rafał Maserak nie pojawią się na parkiecie. Stało się jasne, że kto zostanie w programie, od razu wejdzie do finału.
W takim oto kontekście Sylwester Wilk zdecydował się na dość kontrowersyjny post. Pozuje w złotej koronie, ale to jego słowa wywołały najwięcej emocji.
Jego żart (?) na temat koronawirusa nie przypadł do gustu internautom. Wylała się fala krytyki.
- Ale dno, naprawdę tak cię to śmieszy, że koleżanka z planu jest chora?
- Mało śmieszny żart...
- Trochę słabo.
Pojawiły się także głosy, że to co, napisał Sylwester, jest tylko niewinnym żartem i należy się więcej dystansu. Fani sportowca życzyli mu powodzenia i nawiązywali do korony ze zdjęcia, pisząc, że król jest tylko jeden.
Jednak występ Wilka z Hanią Żudziewicz nie przekonał widzów i decyzją oglądających, opuścił show.