Joanna Racewicz nie zgadza się na pisanie o zamachowcu z Krakowa. "Zasługuje na niebyt"

Katarzyna Złotowska
Joanna RacewiczJoanna Racewicz
Źródło zdjęć: © KAPIF

Joanna Racewicz jest zniesmaczona tym, że media piszą o mężczyźnie, który dokonał zamachu w Krakowie. – Nie chcę znać jego imienia, biografii, planów. Nie chcę wiedzieć, co lubił i w co wierzył – napisała prezenterka na Instagramie. Przy okazji wspomniała o bohaterskich policjantach, ale też o katastrofie smoleńskiej z 2010 r.

W sobotę 7 listopada 2026 r. na Rynku Głównym w Krakowie doszło do strzelaniny, w której zginęło sześć osób. Zamachowiec został zatrzymany przez policję, a dwóch funkcjonariuszy ryzykowało życie, by obezwładnić przestępcę. Sprawa poruszyła Polaków, w tym osoby znane. Głos w debacie zabrała Joanna Racewicz, która sprzeciwiła się pisaniu o życiu prywatnym zbrodniarza.


WIDEO
Policja ujawnia kulisy zatrzymania w Krakowie. "Walczył o to, żeby obezwładnić"

Joanna Racewicz zabrała głos po zamachu w Krakowie

Joanna Racewicz podkreśliła w obszernym wpisie na Instagramie, że media nie powinny rozpisywać się o szczegółach życia zamachowca, który odpowiada za tragedię w Krakowie. Pisząc o sprawcy strzelaniny na Rynku Głównym, napisała:

Nie podam nazwiska zamachowca. (...) Zasługuje na niebyt. Nie chcę znać jego imienia, biografii, planów. Nie chcę wiedzieć, co lubił i w co wierzył. Ten ktoś nie zasługuje na miejsce w historii.

"Wiem, że opowieści o seryjnych mordercach mogą fascynować. Wiem, że są o nich filmy. Być może właśnie na nich wychowują się legiony naśladowców, bestie żądne sławy. Pamiętajcie, że rozgłos jest silną motywacją, nawet jeśli towarzyszy mu strach i odraza. Dla sprawcy to nawet lepiej: »ktoś się mnie boi«. Niczego nie przesądzam. Apeluję tylko do was: do dziennikarzy, mediów, użytkowników platform – nie dokładajcie do tego ani jednej cegiełki. Nie możemy »hodować« jego naśladowców. Odpowiedzialność to także decyzja, komu oddajemy głos, uwagę, uznanie" – podkreśliła.

Joanna Racewicz w dalszej części wpisu na Instagramie zwróciła uwagę na ofiary zamachu w Krakowie. Przypomniała, że trwa zbiórka krwi na rzecz poszkodowanych w tragedii. 53-latka napisała:

Pamiętajmy o tych, których [zamachowiec] pozbawił życia. O tych, którzy stali się ofiarami tylko dlatego, że byli w niewłaściwym czasie i miejscu… Każda i każdy z nich miał kogoś, kogo kochał, kto na niego czekał, z kim miał marzenia, plany na następną niedzielę, na kolejny rok…

"Niech zapamiętane zostaną nazwiska tych, którzy bronili życia. Nie tego, który je odbierał. Jeśli chcecie wołać: »chwała bohaterom«, to mówcie o policjantach, których odwaga ocaliła wiele istnień, bo ryzykowali wszystko. Jakub Kulik i Artur Morański dziś sami potrzebują pomocy, potrzebna jest krew AB Rh+. Można ją oddać w stacji krwiodawstwa, wskazując nazwisko: Jakub Kulik. I jeszcze jedno: nie róbcie polityki na tragedii, tak jak robiliście 16 lat temu i robicie nieustannie. To – tak po ludzku – niegodne" – podsumowała, nawiązując do katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r.

Joanna Racewicz
Joanna Racewicz ma swoje przemyślenia po zamachu w Krakowie © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE