Hanna Mikuć to aktorka, której nie trzeba przedstawiać polskim widzom. Jej rola bezkompromisowej strażniczki Lindy w kultowej "Seksmisji" Juliusza Machulskiego na zawsze zapisała się w historii rodzimej kinematografii. Sympatię milionów telewidzów zyskała również dzięki serialowi "M jak miłość", z którym związana jest od samego początku, wcielając się w postać Krystyny Filarskiej-Marszałek, matki Kingi (Katarzyna Cichopek). W sobotę, 8 sierpnia, aktorka obchodzi 71. urodziny. Choć jej dorobek zawodowy jest imponujący, to w jej życiu na pierwszym planie zawsze stała rodzina.
WIDEOIrena Santor o samopoczuciu i służbie zdrowia. Wspomina sytuację z karetką: „Natychmiast z tej karetki znalazłam się…”
Hanna Mikuć poznała męża na planie filmowym
Aktorka przez lata tworzyła niezwykle zgrane, przepełnione miłością małżeństwo z operatorem filmowym, Piotrem Sobocińskim. Jej mąż robił zawrotną karierę na arenie międzynarodowej, a za zdjęcia do filmu "Trzy kolory. Czerwony" Krzysztofa Kieślowskiego otrzymał nominację do Oscara. Para poznała się na planie filmu "Nieciekawa historia". Od razu wpadli sobie w oko i jeszcze przed premierą wspomnianej produkcji byli już małżeństwem. Doczekali się trójki dzieci i to właśnie one były najważniejsze dla Hanny Mikuć.
Po wspólnych kilkunastu latach rodzinne szczęście brutalnie przerwała tragedia. W 2001 r. Piotr Sobociński zmarł nagle na zawał serca podczas pracy na planie filmowym w Kanadzie, mając zaledwie 43 lata. Hanna Mikuć z dnia na dzień została wdową. Zawiesiła rozwój własnej kariery, by w pełni poświęcić się opiece nad trójką ich dzieci, z których najmłodsza córka miała wówczas zaledwie siedem lat.
Do śmierci mojego męża przyczynił się stres związany z pracą. Nasze życie stało się gonitwą, ciągle szukaliśmy nowych wyzwań - wyznała Hanna Mikuć w wywiadzie dla "Show".
Po śmierci męża aktorka wróciła z dziećmi do Warszawy i dołączyła do obsady "M jak miłość". W serialu gra matkę Kingi Zduńskiej, bohaterki granej przez Katarzynę Cichopek.
Ucieczka w pracę pomogła mi się pozbierać po tragedii, jaka mnie spotkała. Im pracy więcej, tym lepiej - stwierdziła we wspomnianym wywiadzie.
Hanna Mikuć nie chciała, aby dzieci poszły w jej ślady
Mikuć wielokrotnie podkreślała, że nie chciała, by dzieci wybierały zawody związane z filmem. Według niej aktorstwo czy praca w roli operatora wiąże się ze zbyt dużym stresem, przed którym chciała chronić swoje pociechy. Ostatecznie... obaj synowie zostali operatorami filmowymi, a córka, Maria Sobocińska jest dyplomowaną aktorką.
Przez całe życie mówiłam, że będę robiła co innego niż moja rodzina, że się wyłamię, że będę zbuntowana. Chciałam mieć poważny zawód. Myślałam, że będę ratować ludziom życie, ale nie wyszło - mówiła swego czasu Maria Sobocińska, córka Mikuć podczas jednej z wizyt w "Dzień Dobry TVN".