Niedawno mogliśmy spotkać cała rodzinę Westów, jak poszli razem do sklepu z zabawkami. Nori płakała zasłaniając się przed fleszami, Saint chował głowę na ramieniu taty, ale mamusia błyszczała.
Tym razem Kim uznała, ze dzieci są zbędnym balastem i postanowiła wybrać się na szoping do Nowego Jorku tylko z małżonkiem. O dzieciach nie myślała, ale mając sztab (pięć osób!) ludzi do opieki nad maluchami, kto by sobie nimi zawracał głowę. Dlatego kiedy Kimmy uzupełnia braki w szafie, jej synek sam z jedną z niań, bez fleszy (chyba, że z tymi ukrytymi), kamer i obiektywów spokojnie bawił się w parku na kocyku.
Miłość na pokaz?