Pilny student Krzysztof Rutkowski ZABŁYSNĄŁ uzębieniem. Został szczodrze obdarowany
Urodzinowe emocje Krzysztofa Rutkowskiego wcale nie opadły, bo tuż po powrocie z Tatr czekała na niego kolejna niespodzianka. Przyjaciółka zasypała go kwiatami i prezentami, a on dosłownie chodził cały w skowronkach. — Jednak o mnie pamiętała — mówił uradowany 66-latek w oczekiwaniu na wykład na uczelni.
Krzysztof Rutkowski znów udowodnił, że nikt nie celebruje urodzin tak jak on. Gdy 6 kwietnia świętował swoje 66. urodziny, zrobił to w sposób absolutnie spektakularny — głośno, wystawnie i z pełną relacją w mediach społecznościowych. W luksusowym hotelu w Tatrach pałaszował złoty tort stylizowany na "oscypki", a później zaprezentował kąpielową sesję w wannie, podczas której śpiewał "Happy Birthday" i w pewnym momencie… spuścił kąpielówki. Świętowanie, jak się okazuje, nadal trwa.
Maja Rutkowski kupiła mężowi prezent za MILIONY DOLARÓW
Krzysztof Rutkowski chwali się urodzinowymi podarunkami
Krzysztof Rutkowski pochwalił się na Instagramie spóźnionymi prezentami urodzinowymi, które dostał już po hucznej imprezie w Tatrach. W rękach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż.
Szczere, ale spóźnione życzenia i piękne kwiaty, i piękne prezenty od mojej przyjaciółki Patrycji, która jednak o mnie pamiętała — mówił w filmiku.
Celebryta dodał, że choć myślami wciąż jest w górskim hotelu, to wrócił do obowiązków.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie z Kutna, gdzie dzisiaj mam wykłady i przygotowuję pracę dyplomową — chwalił się.
ZOBACZ TAKŻE: Tak zmieniał się Krzysztof Rutkowski. Bez "kwadratowej" fryzury wyglądał zupełnie inaczej [ZDJĘCIA]
Krzysztof Rutkowski tłumaczy swoją akademicką drogę
Poza barwną karierą detektywistyczną Krzysztof Rutkowski postanowił dorzucić do swojego CV jeszcze jedno osiągnięcie — wykształcenie wyższe zdobywane już po sześćdziesiątce. Celebryta zapisał się na bezpieczeństwo narodowe w Wyższej Szkole Gospodarki Krajowej w Kutnie i szybko okazało się, że jego obecność na uczelni wywołała niemałe zamieszanie.
Niektórzy myśleli, że ja tam wykładam, a nie jestem studentem. Wszystko dlatego, że jestem bardzo częstym gościem na uczelniach, w których przedstawia się różnego rodzaju sytuacje dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego naszego kraju oraz przestępczości zorganizowanej i tej pospolitej. Zdarza się, że jestem tzw. wykładowcą gościnnym — tłumaczył w rozmowie z ShowNews.pl.
Rutkowski podkreślił jednak, że tym razem naprawdę przyszedł po dyplom i nadrabia edukacyjne zaległości sprzed lat.
Studiowałem prawo w Wiedniu. Ze względu na brak czasu i liczne akcje, które wtedy były prowadzone przeze mnie, nie dobiłem do brzegu. Studiowałem też w Wyższej Szkole Humanistyczno‑Ekonomicznej w Łodzi. Tych także nie skończyłem ze względu na obowiązki poselskie w tamtym czasie. Pomyślałem jednak, że tę sprawę trzeba dopiąć i zdobyć dyplom z tych kierunków, które są bliskie mojemu sercu — dodał.