Dzięki konsultacjom z psychologiem, Patrycja zrozumiała wreszcie, że nie musi być doskonałą partnerką, matką, panią domu i artystką. Terapeuta otworzył Markowską na dopuszczanie błędów w swoim życiu. Dodatkowo lekarz zwalczył u wokalistki wielkie poczucie winy, które pojawiało się, gdy zrobiła coś nie tak.
Jednak podczas wywiadu dla Plejady, artystka zdradziła znacznie więcej niuansów ze swojego życia. Patrycja przyznała się, że razem z partnerem korzystali z terapii dla par, ponieważ wiele niedomówień wynikało z błędnego postrzegania źródła problemów.
(...) w naszym związku przeżywaliśmy bardzo trudne momenty. Jesteśmy razem ponad dziesięć lat i bardzo się wspieramy z Jackiem, trzymamy za siebie kciuki, ale mamy też swoje demony. Zdecydowaliśmy się więc pójść na terapię. Szybko okazało się, że mam wiele problemów ze sobą, które wpływają na naszą relację. Terapia też nauczyła mnie tego, że gdy coś pójdzie nie tak w moim życiu, nie muszę się za to biczować. Nawet jeśli popełnię błąd, mój świat się nie zawali. Kiedyś myślałam, że muszę być idealną mamą, partnerką i wokalistką. Nie dawałam sobie prawa do słabości, gorszych chwil i do popełniania błędów. Teraz się to zmieniło - powiedziała Patrycja.
Wokalistka zdradziła również, że jeszcze jakiś czas temu chętnie sięgała po alkohol, który pomagał jej się zrelaksować. Postanowiła jednak raz na zawsze skończyć z demonami przeszłości, toksycznymi relacjami i na nowo zaczęła cieszyć się z życia.
Po koncertach przychodzi taki moment, że zastanawiasz się, jak zgasić w sobie diabła, który się obudził i jak poradzić sobie z adrenaliną. Rozwiązań jest wiele – można się napić, można wziąć zimny prysznic, można też pomedytować. Kiedyś rzeczywiście sięgałam po alkohol, dziś staram się po prostu wyciszyć.Gdy miałam wokół siebie toksycznych ludzi, byłam przemęczona czy miałam prywatne problemy, nie mogłam śpiewać. Był taki moment, że choć bardzo się starałam, to mnie zatykało i nie umiałam wydobyć z siebie żadnego dźwięku - czytamy.
Teraz najważniejszy jest dla Patrycji syn, Filip. Wokalistka chce dać dziecku przede wszystkim dużo miłości i tego, czego sama nie miała.
Chciałam dać Filipowi to, czego czasem mi brakowało. Jak już wspominałam, mam wspaniałych rodziców, kocham ich i bardzo dobrze wspominam swoje dzieciństwo. Jednak mimo tego były u nas momenty dla dziecka dość trudne i chciałam ich oszczędzić mojemu synowi. Nasz dom to nasz azyl. (...) A co do rock’n’rolla, to oczywiście, że zdarza nam się czasami popłynąć, ale Filipa w to nie wciągamy - wyznała Markowska.