Teraz na jaw wychodzą coraz to nowsze fakty w sprawie śmierci piosenkarza. Okazuje się, że nie żył on już od godziny, zanim jego partner Fadi Fawaz zdecydował się wezwać pomoc. Tak wynika z zapisu jego rozmowy z dyżurnym pogotowia. Przebieg konwersacji opublikował serwis Daily Mail. Wynika z niej, że na początku Fawaz próbował "obudzić" ukochanego, a zrezygnował gdy zorientował się, że jest on "siny i zimny".
Kiedy dyżurny zdobył podstawowe informacje o stanie George'a Michaela, poinformował jego partnera, że będzie musiał oddzwonić w celu weryfikacji zgłoszenia. Przyjął też dane osobowe piosenkarza. Potem dyżurny poprosił Fawaza, żeby nie oddalał się i nie dotykał ciała, dopóki śmierć nie zostanie potwierdzona. Mężczyzna zgodził się na pozostanie przy ciele do przyjazdu karetki.
Mamy nadzieję na szybkie i ostateczne już wyjaśnienie sprawy.