Zapytany o początki jej kariery, reżyser nie krył rozbawienia. To on odkrył Annę i wprowadził ją do świata aktorskiego, ale wcale nie podejrzewał, że nastolatka, która przyszła na casting, zostanie wielką gwiazdą:
Ania była moim dzieckiem filmowym, odnalazłem ją, kiedy miała 16 lat i przyjechała na casting do Ciemnej strony Wenus. Była prawdziwą kosmitką, wielkie oczy, ostrzyżone włosy, głos z chrypką jak u Himilsbacha. Dookoła przepiękne dziewczyny, a tu takie coś z niezwykłymi oczami. To nie była łatwa decyzja. Kuba Morgenstern, producent tego filmu, powiedział: "Bierz ją, jak się nie boisz...". Byłem jej akuszerem od narodzin aż do śmierci, przez tych 20 lat ciągle gdzieś jej towarzyszyłem - wyznał reżyser
W kwestii filmu niestety nie jest już tak pogodnie, bo wciąż coś staje na drodze. Scenariusz jest już gotowy, zdjęcia można zaczynać, niestety, jak twierdzi sam reżyser, "nic się jeszcze nie wyjaśniło":
Z rodziną mam dobry kontakt. A Krysia, mama Ani, jest super - mądra, dowcipna, bezpośrednia. Ona mi powiedziała "Odmalowałeś Ankę jak żywą" - zdradził artysta.
Dlaczego więc prace nad filmem jeszcze nie ruszyły?
Zrozumiałem, że - i znów nie wiem kto, producenci? - chcą, bym zrobił film o "Annie Boskiej", która nie klnie, nie jada kaszanki, nie dostanie ode mnie bułki w nagrodę za dobrze zagraną scenę - mówi rozgoryczony reżyser.
Na film o Annie czekają tysiące, a Piwowarski jest jedynym, który potrafi pokazać ją taką, jaką naprawdę była. Mamy więc nadzieję, że produkcji i reżyserowi uda się dojść do porozumienia i zrealizować film o najpiękniejszej polskiej aktorce tego stulecia.