Od kilku tygodni Meghan przeżywa niemałe zainteresowanie mediów. Zwłaszcza, że w momencie w którym opuszczała Anglię, świat obiegła informacja o tym, że księżna jest w ciąży. Nic więc dziwnego, że przyszli rodzice są obserwowani z jeszcze większym niż do tej pory zainteresowaniem.
Kiedy więc w czwartek pojawili się na wyspie Tonga, wizytę śledziło wielu fotoreporterów. Markle na takie zainteresowanie była przygotowana, bowiem prezentowała się wspaniale. Meghan ubrała się w dopasowaną czerwoną sukienkę marki Self Portrait, która kosztuje 345 funtów (ok. 1600 zł), do której dobrała granatowe szpilki Manolo Blahnika i czarną zgrabną torebkę od Diora.
Okazuje się jednak, że Meghan nie zauważyła jednego elementu, który raził w oczy. Niesforna metka wyłoniła się spod sukienki i zgrabnie zaczęła tańczyć na wietrze. W ten sposób przyciągała uwagę przez dobre pięć minut w momencie, w którym oficjalnie witano książęcą parę na lotnisku.
Meghan całą sytuacją zdawała się jednak nie przejmować i zachowując dobrą minę do złej gry, trzymała się za ręce ze swoim mężem księciem Harrym.
Dodajmy, że w Nukuʻalofie królewska para została przyjęta przez księżniczkę Angelikę Latufuipekę, jedyną córkę króla Tupou'a VI.