Martyna Wojciechowska spisała testament: „Zostałam zmuszona”. Jego treść zmieniała się kilkakrotnie. Teraz podzieliła się szczegółami

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska spisała testament. Nie ukrywa, że jej życie wiele razy wisiało na włosku. Ma za sobą poważny wypadek samochodowy, a także kilka innych ekstremalnych przygód. Gwiazda podjęła radykalne kroki, by zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich.

Martyna Wojciechowska to gwiazda TVN, której udało się połączyć wielką pasję z pracą. Od zawsze uwielbiała podróże i zjeździła już pokaźny kawałek świata. W trwającej od lat karierze zwiedziła różne, nawet najodleglejsze zakątki globu.

Zawsze najbardziej interesowały ją historie miejscowych kobiet, które borykają się z najróżniejszymi przeciwnościami losu. Często towarzyszyła temu ogromna nierówność społeczna, ale w programie Kobieta na krańcu świata nie zabrakło też pokrzepiających opowieści, które udowodniły, że można wiele przezwyciężyć.

Martyna absorbującą pracę w mediach dzieliła z podróżami, prowadzeniem własnej fundacji, ale przede wszystkim opieką nad córeczką Marysią, ta jest już nastolatką. Dziewczynkę podróżniczka wychowywała samotnie po tym, jak zmarł jej ojciec, płetwonurek Jerzy Błaszczyk. Mężczyzna przegrał walkę z nowotworem.

Martyna Wojciechowska z córką na wakacjach

Martyna Wojciechowska z córką na wakacjach

Martyna próbowała jeszcze raz ułożyć sobie życie, gdy na jej drodze pojawił się Przemek Kossakowski. Wydawało się, że dobrali się wręcz idealnie. Niestety  szybko okazało się, że ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu, a po trzech miesiącach od ceremonii wszystko się rozpadło.

Martyna Wojciechowska spisała testament

Martyna podczas swoich podróży wiele razy przeżywała mrożące krew w żyłach chwile. Ulegała licznym wypadkom, a do najtragiczniejszego wydarzenia doszło w 2014 roku na Islandii. Samochód, którym poruszała się razem z ekipą filmową, wpadł w poślizg i uderzył w betonowy słup. W wyniku tego zdarzenia prezenterka złamała kręgosłup, a operator kamery zginął na miejscu.

Nic więc dziwnego, że po takich traumatycznych przeżyciach gwiazda już kilka lat temu postanowiła spisać testament. O wszystkim opowiedziała w rozmowie z reporterem wp.pl. Najpierw poruszyła temat pieniędzy i śmierci, które dla sporej części społeczeństwa stanowią tabu.

Nie umiemy rozmawiać o pieniądzach. (…) Nie umiemy poprosić o podwyżkę, nie umiemy porozmawiać z partnerem, partnerką w ogóle, jaki jest budżet domowy, jak się dzielimy tym budżetem, o tym, co się stanie, kiedy jednego z nas zabraknie. Rozmowa o śmierci jest jeszcze kolejnym tabu. Dla mnie śmierć jest jednak częścią życia. Dużo widziałam i dużo doświadczyłam, to są trudne doświadczenia, ale jeszcze trudniej było mi patrzeć na ludzi, którzy zostawali. Zostawali nieprzygotowani, bezradni i zagubieni w tym całym procesie – powiedziała.

Przyznała, że do spisania ostatniej woli już wiele lat temu namówili ją rodzice:

Ja po raz pierwszy napisałam mój testament, zmuszona do tego przyznaję, przez moich rodziców. Chcieli na mnie wywrzeć wrażenie i zastosować terapię szokową. Kiedy wyjeżdżałam na wyprawę na Mount Everest, czyli to był początek 2006 roku. Półtora roku wcześniej miałam wypadek samochodowy, w którym zginął mój przyjaciel, więc doświadczyłam też tej śmierci tak bardzo blisko, ja zrozumiałam, że jestem śmiertelna. Mimo tego postanowiłam wspinać się na Mount Everest.

Podróżniczka wyznała, że jej rodzice mieli plan na to, że pomysł spisania testamentu nieco wystraszy ich córkę i wycofa się z ekstremalnej górskiej wyprawy. Tak się jednak nie stało. Zdradziła też, że większość poważnych wypadków w jej życiu wydarzyła się w zupełnie zwyczajnych okolicznościach.

Rodzice powiedzieli: „To w takim razie napiszesz testament”. Pomyśleli, że ja zawaham się i może się wycofam. No nie zadziałało to w ten sposób. Ja wierzę, że życie jest niebezpieczne i powiem, że wszystkie najgorsze rzeczy, które przytrafiły mi się w życiu to nie na wyprawach nie na rajdach, nie w górach nie podczas ekstremalnych różnych sportów, które uprawiam i będę uprawiać. Tylko w normalnym codziennym życiu – wyjaśniła w wywiadzie.

Martyna uważa, że każdy dorosły człowiek powinien mieć uporządkowane sprawy materialne, tak aby jego bliscy, gdy będzie to koniecznie, nie musieli się o nic martwić. Sama na bieżąco wprowadza zmiany w swoim testamencie i nieustannie go aktualizuje. O wszystkim powiadomiła też nastoletnią córkę, dla której nie jest to temat tabu.

Dlatego uważam, że każdy z nas powinien być na to jakoś tam przygotowany, ale bardziej z myślą o tych, którzy zostają, więc ja regularnie upgrade’uje mój testament i nie dlatego, że tak panicznie się boję i żyję w lęku przed śmiercią – nie. Tylko dlatego, że jestem bardzo uporządkowaną osobą. Ja mam swoją listę rzeczy do zrobienia. Jednym z elementów porządkowania rzeczy dookoła mnie jest pisanie, bądź poprawianie zależnie od okoliczności zapisów w moim testamencie. Więc tak robię to. Marysia o tym wie. W moim domu rodzinnym rozmawiamy o śmierci, co by, jakby gdyby. Oby nie. Oby jak najdłużej, ale rozmawiamy razem: moi rodzice, ja i Marysia – podsumowała Martyna.

Trzeba przyznać, że Wojciechowska jest bardzo zapobiegliwa i racjonalnie podchodzi do przyszłości i tego, aby zabezpieczyć Marysię.


Martyna Wojciechowska z córką

Martyna Wojciechowska z córką

Martyna Wojciechowska z córką na wakacjach

Martyna Wojciechowska z córką na wakacjach

Martyna Wojciechowska z córką

Martyna Wojciechowska z córką

Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×