Zapłakana Maja Bohosiewicz opublikowała poruszający wpis na Instagramie
Jedna z fanek aktorki zarzuciła jej ostatnio, że nie chodzi na terapię, ale korzysta z metod alternatywnych, takich jak np. kundalini. Czy wpis opublikowany przez Maję to odpowiedź na te słowa?
Kochane zdrowie psychiczne - ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto sufitował tydzień zamiast spać i bał się odebrać telefon. Piszę ten post bo dostałam WARNING! od jednej z was, że nie chodzę na terapię, ale pokazałam, że byłam na KAP, czyli aktywacji energii kundalini - zaczęła.
W dalszej części wpisu nawiązała do niestandardowych metod leczenia zaburzeń psychicznych.
Nie będę nigdy biegać z piórami na twarzy, kolorowymi kropkami i słać wam narkotycznych uśmiechów z teoriami zaczerpniętymi z szalonego szamańskiego wyjazdu do Amazonii. Mam za duży szacunek i zbyt małą wiedzę do chorób psychicznych i do pradawnej wiedzy o możliwościach samoleczenia - przekonywała.
Maja Bohosiewicz korzysta z pomocy psychiatry
Aktorka przyznała, że korzysta z pomocy specjalisty. Konieczna była farmakoterapia. Jak się teraz czuje?
(...) moja droga do zdrowia psychicznego trwa pod czujnym okiem profesora psychiatrii i była to droga długa, w której musieliśmy znaleźć leczenie farmakologiczne, które pozwoliłoby mi funkcjonować w świecie i życiu rodzinnym normalnie. Udało się. Leki pozwoliły mi wrócić do mojej homeostazy, pozwoliły znowu poczuć się tak, jak kiedyś, kiedy wszystko było ok - wyznała.
Ile trwała terapia Mai?
Po dwóch latach dochodzenia do siebie, układam sobie swoją głowę na nowo, uczę się zarządzać emocjami, a także sięgam i kopię w swojej podświadomości, aby zrozumieć co potrafi wykoleić mnie z torów - napisała.
Co jej pomaga?
Moja ścieżka rozwoju duchowego jest trochę kołem ratunkowym, który pozwala mi się utrzymać na powierzchni i zrozumieć siebie (...) to są wspaniałe techniki - medytacje, joga, afirmacje, słuchanie mantr, praca z ciałem, praca z emocjami, praca z muzyką - wszystkie te rzeczy pozwalają nam wyciszyć emocje, zrozumieć je i zrozumieć siebie - dodała artystka.
Koniec wpisu Mai wskazuje na to, że jest to jednak odpowiedź na zarzuty fanki.
Jeżeli chcecie wrzucić do jednego worka leczenie psychiatryczne i picie kakao, to ja wam mówię - wrzucajcie, ale mnie w to nie mieszajcie. Z mojej strony usłyszycie zawsze: idźcie do lekarza i szukajcie pomocy u specjalistów. Zawsze będę starała się inspirować do pozytywnych zmian i jeżeli ktoś razem ze mną zacznie dzień od porannej medytacji zamiast scrollingu na Insta - CIESZĘ SIĘ! - podsumowała.