Joanna Horodyńska nie oszczędzi nikogo, nawet ciężarnej Anny Wendzikowskiej! Wbiła jej szpilę, a przecież ona tylko chciała ukryć brzuszek!
Gdy Anna Wendzikowska pojawiła się na wydarzeniu, podczas którego gwiazdy świętowały powitanie lata, wszystkie oczy zwrócone były tylko w jej stronę. Od kilku tygodni podejrzewano, że gwiazda jest w ciąży, a obszerna sukienka odcięta pod biustem, która ewidentnie miała maskować brzuszek, ostatecznie potwierdziła te doniesienia. Nie zmieniało to jednak faktu, że zwiewna i lekka kreacja przypadła do gustu chyba wszystkim fanom dziennikarki. Tym mniej zrozumiały jest komentarz Joanny Horodyńskiej, która nie zostawiła na kreacji suchej nitki.
Horodyńska, nie dołączając do grona fanów wieczorowej kreacji Wendzikowskiej, dość ostro wypowiedziała się na temat stylizacji gwiazdy i krok po kroku wypunktowała wszystko, co nie podbiło jej serca – czyli całość:
Ania wiadomo, jest w ciąży i pięknieje z dnia na dzień. Niestety, jej kreacje stoją w miejscu. Może powinna chodzić w czymś zwykłym, a nie kombinować z kreacjami dobrych wróżek. Tu przede wszystkim niezbyt stosowny jest dekolt. Za duży do ciężkiego biustu. Ramiączka "nitki" wręcz nie radzą sobie z jego utrzymaniem. Poza tym miseczka góry sukni jest źle skrojona i na bokach, tuż pod pachą, odgina się chaotycznie, zniekształcając linię całości. Ogólnie zrobiło się dość wulgarnie, mało smakowicie i tak, że za bardzo nie wiadomo co z tym zrobić. Może zdjąć? Zdjęłabym jeszcze pół tony makijażu, bo ktoś tutaj chyba poleciał w kosmos – wyznała na łamach "Modowego sądu".
Jak myślicie, miała rację?