Z Pauliną poznaliśmy się dość typowo, jak to w dzisiejszych czasach bywa – w internecie, przez portal społecznościowy. Zwykła sprawa. Żadnego zapraszania na randki, do kina, żadnych przypadkowych spotkań w bibliotece. Takie rzeczy już tylko w filmach. W naszym przypadku spiritus movens okazała się wspólna koleżanka. Jednak zanim doszło do pierwszego spotkania, minęło pół roku – sześć miesięcy wysyłania wiadomości (codziennie!), wzajemnego rozpoznawania drugiej strony, rozmów do świtu na różne tematy.
Na początku Michał i Paulina stanowili parę na odległość. Jak się okazuje, nie był to problem dla rozwoju uczuć.
Wbrew pozorom taka forma kontaktu wydawała się nam całkiem dobrym rozwiązaniem. Paulina z Warszawy, ja z Trójmiasta, oboje po rozstaniach. Chyba potrzebowaliśmy wytchnienia i spokoju. Nie śpieszyło się nam; znajomość ewoluowała od koleżeństwa, przez przyjaźń. Jak się okazało, wyszło nam to na dobre.
Bloger opisał też wrażenia po ich pierwszym spotkaniu i późniejsze etapy wzajemnego poznawania się. Trzeba przyznać, że to romantyczna historia, która inspiruje nas do dalszych poszukiwań drugiej połówki.
Wierzycie, że przez internet można spotkać kogoś na całe życie? Michał i Paulina są tego najlepszym dowodem.