Marta Żmuda-Trzebiatowska po raz pierwszy o wypadku ojca
Marta Żmuda-Trzebiatowska po raz pierwszy o wypadku ojca
Mamy komentarz aktorki
Fotografia: AKPA
Paula
Udostępnij
Marta Żmuda-Trzebiatowska dzielnie zniosła bezpośrednie, trudne i wprost zadane pytania Karoliny Korwin-Piotrowskiej w ostatnim odcinku Magla Towarzyskiego. Aktorka musiała odpowiedzieć nie tylko na zarzuty o wyborze słabych ról filmowych, ale też o wypadek spowodowany przez ojca, który prowadził auto pod wpływem alkoholu.
To, że w ogóle tutaj o tym rozmawiam jest dla mnie karą. Nie będę tego komentować, bo to nakręca lawinę kolejnych komentarzy i już się po prostu nauczyłam nie komentować. Czy było mi ciężko? Oczywiście. Tata zrobił wiele dobrego, wiele mnie nauczył i kropka. Nie wszyscy są na tyle silni, żeby to wytrzymać i to, że tutaj siedzę, oznacza, że ja chyba jestem. Ktoś w garderobie w teatrze przeczytał kiedyś na głos taki artykuł i zażartował na ten temat. Anna Romantowska powiedziała wtedy, że mnie podziwia i ona chyba nie mogłaby być aktorką w dzisiejszych czasach, bo nie dałaby rady - szczerze odpowiedziała gwiazda.
"Ciacho" nauczyło mnie, żeby czytać dokładnie scenariusze. I dlatego nie było mnie ostatnio w kilku filmach, bo studiowałam te scenariusze. Wtedy myślałam, że może jakoś to będzie, skoro tyle fajnych nazwisk gra. Ja miałam wątek sensacyjny, przynajmniej wtedy myślałam, że on będzie sensacyjny... Po "Och Karol 2" mnie zjechali i pewnie jeszcze wielokrotnie zjadą. Ja otrzepuję swoje ciuszki i idę dalej - dodała optymistycznie aktorka.