Jak podaje jeden z magazynów, felietonistka źle znosi rozłąkę. Głównie dlatego, że doskwiera jej pewna myśl:
Nie jest aż tak źle. Okazuje się bowiem, że Piotr kiedy tyko może jedzie do Trójmiasta, by spotkać się z rodziną. Robi też wszystko, by spędzać z synkiem jak najwięcej czasu.
Związek z Piotrem Zielińskim Marcie zdecydowanie służy. I choć żyją trochę osobno, to ma też swój urok. Stęsknieni za sobą zakochani cieszą się swoim towarzystwem i cenią każdą wspólną chwilę.