Jak podaje jeden z magazynów, felietonistka źle znosi rozłąkę. Głównie dlatego, że doskwiera jej pewna myśl:
Zamartwiała się, że mąż nie ma okazji obserwować postępów małego Stasia. Nie chciała, by umknęło mu, jak chłopiec uczy się chodzić, wypowiada pierwsze słowa - powiedziała w tygodniku "Doby tydzień" osoba z otoczenia pary.
Nie jest aż tak źle. Okazuje się bowiem, że Piotr kiedy tyko może jedzie do Trójmiasta, by spotkać się z rodziną. Robi też wszystko, by spędzać z synkiem jak najwięcej czasu.
Nawet w środku tygodnia wsiada w auto i bez wahania pokonuje 350 kilometrów. Pragnie być blisko ukochanej. Zwłaszcza teraz, gdy rozpoczął się rok szkolny i Marta musi więcej uwagi poświęcić dziewczynkom. Pragnie ją odciążyć w rodzicielskich obowiązkach - dodaje tajemniczy informator.
Związek z Piotrem Zielińskim Marcie zdecydowanie służy. I choć żyją trochę osobno, to ma też swój urok. Stęsknieni za sobą zakochani cieszą się swoim towarzystwem i cenią każdą wspólną chwilę.
Marta przy mężu rozkwita, u jego boku czuje się zrelaksowana i promienieje szczęściem. W takich chwilach uśmiecha się nawet do fotografów, robiących jej zdjęcia, choć na co dzień bardzo tego nie lubi - czytamy w tygodniku.