Maria Pakulnis odkryła, że ma raka dzięki... swojej kotce. "Uratowała mi życie"

Daniel Lewandowski
Maria PakulnisMaria Pakulnis
Źródło zdjęć: © KAPIF

Maria Pakulnis opowiedziała o chorobie, stracie ukochanych zwierząt i samotności. Aktorka przyznała, że do badań skłoniło ją zachowanie kotki Wierusi. Zwierzę regularnie układało się na jej prawej piersi, co wzbudziło niepokój artystki. Po badaniach okazało się, że to właśnie tam umiejscowiony był nowotwór.

Maria Pakulnis, ceniona polska aktorka teatralna i filmowa, w ostatnich latach otwarcie dzieli się swoimi niezwykle trudnymi doświadczeniami życiowymi. Gwiazda zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi, a dokładniej z nowotworem piersi. Choć onkologiczna diagnoza to dla każdego człowieka moment pełen grozy, to w przypadku aktorki historia odkrycia choroby jest nie tylko niezwykła, ale i głęboko poruszająca.


WIDEO
TYLKO U NAS. Kasia Dziurska o trudach życia z Hashimoto i SIBO. "Najchętniej bym nie wychodziła z domu" [WIDEO]

Maria Pakulnis poszła na badania dzięki kotce

Aktorka wielokrotnie podkreślała, że zawdzięcza życie swojej ukochanej kotce o imieniu Wierusia. Zwierzę przez pewien czas zachowywało się dość nietypowo, uporczywie kładąc się i przytulając wyłącznie do prawej piersi swojej właścicielki. To powtarzające się zjawisko wzbudziło w Marii Pakulnis niepokój, który ostatecznie zmotywował ją do wykonania badań kontrolnych. Wyniki potwierdziły najgorsze obawy – okazało się, że ma raka. O wszystkim opowiedziała teraz dziennikarzowi Plejady.

Wierusia przychodziła do mnie, kładła się na mojej prawej piersi, przytulała się i sobie na niej leżała. (...) Nie ukrywam, trochę zaczęło mnie to niepokoić. (...) Postanowiłam, że zrobię sobie badania, żeby uspokoić się, że przynajmniej z moim zdrowiem wszystko w porządku. Okazało się, że mam raka. Moja koteczka uratowała mi życie. A sama umarła na gruczolaka, który rozwinął jej się po prawej stronie drogi mlecznej – wyznała.

Maria Pakulnis o lęku przed śmiercią

Te bolesne straty, w tym także późniejsze odejście jej drugiego kota, Fiodora, oraz tragiczna śmierć siostrzeńca, mocno ukształtowały jej stosunek do przemijania. Aktorka uważa, że śmierć absolutnie nie powinna być tematem tabu, a świadomość naszego końca pozwala mądrzej i pełniej podchodzić do własnego ciała oraz życia. Choć przyznaje, że całkowity brak lęku przed ostatecznością jest niemożliwy, to na co dzień stara się o tym nie myśleć i ze spokojem przyjmuje swój osobisty los, wychodząc z założenia, że "co ma być, to będzie".

Śmierć nie powinna być tematem tabu. Przecież wszyscy kiedyś umrzemy. Gdy ma się tę świadomość, zupełnie inaczej podchodzi się do ciała, zdrowia, życia i wszystkiego. A kto się nie boi [śmierci – przyp. red]? Chyba nie ma takich ludzi. Ja po prostu mam świadomość, że moje życie kiedyś się skończy. (...) No, chyba że spotykają mnie takie doświadczenia jak ostatnio. Najpierw zmarł mój ukochany kot, a kilka dni później dowiedziałam się, że mój siostrzeniec zginął na motorze – dodała aktorka.
Maria Pakulnis
Maria Pakulnis © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ