Marek Piekarczyk o tragedii sprzed lat
Wszystko wydarzyło się, gdy Piekarczyk miał jeszcze 27 lat. Wspólnie ze swoją partnerką czekali na nadejście dziecka. Według planu, mieli pobrać się tuż po tym. Zdarzyła się jednak rzecz niespodziewana - dziecko, syn, urodziło się szybciej niż planowano.
Z tego względu wymagana była wzmożona uwaga ze strony lekarzy, którzy opiekowali się noworodkiem. Zlekceważyli jednak oni swoje obowiązki, organizując... imprezę na oddziale. Przez to niedopatrzenie dziecko piosenkarza zmarło.
Żeby ujrzeć ciało swojego zmarłego syna lider TSA był zmuszony do przekupienia opiekuna prosektorium:
Tragedia odbiła się na związku
Marek Piekarczyk postanowił wybaczyć lekarzom, którzy nie dopilnowali jego syna. Po pogrzebie noworodka jego relacja z ówczesną partnerką, Ewą, skręciła na złe tory - było blisko rozstania. Koniec końców para przetrwała ciężki dla siebie czas i wzięła ślub. Małżeństwo utrzymało się dwie dekady.