Książulo zasłynął w polskim internecie ze swoich bezkompromisowych i rzetelnych testów gastronomicznych. Wizytę w Hotelu Arłamów planował od dawna, jednak zależało mu na pełnej anonimowości, by obsługa nie przygotowała dla niego specjalnych dań. Gdy za pierwszym razem jego plany wyszły na jaw, odwołał rezerwację. Wreszcie udało mu się zjawić w kultowym obiekcie niepostrzeżenie. Wydatek na najdroższy pokój okazał się jednak początkiem sporych rozczarowań.
ZOBACZ TAKŻE: Książulo ocenił kebab Friza. Nie gryzł się w język
WIDEOLara Gessler o Książulo i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?
Książulo ocenił wygląd najdroższego pokoju i strefę dla VIP-ów
Pierwsze wrażenie po wejściu do apartamentu prezydenckiego było mieszane. Choć wielkość pokoju i roztaczający się z niego widok na góry zrobiły na twórcy spore wrażenie, sam wystrój nie powalił go na kolana.
Duże to jest. Robi wrażenie przestrzeń. Na pewno się tu nie będziemy dusić. Jeśli przyjeżdża rzeczywiście jakiś prezydent, to na pewno ma dużo miejsca – ocenił Książulo.
Przechodząc do oceny samego wnętrza, zauważył jednak pierwsze minusy:
Wnętrze jest takie trochę już... Czuć trochę czas, nie po nim – wyznał szczerze.
Czara goryczy zaczęła się przelewać podczas wizyty w specjalnej kawiarni przeznaczonej dla gości VIP. Youtuber skomponował na talerzu skromny zestaw z camembertem i żurawiną, nie ukrywając zawodu oferowanym asortymentem:
No powiem wam, bida, nie? (...) Nie chcę wyjść na jakiegoś buca czy coś, ale to za mało oferuje, żeby w ogóle o tym wspominać przy zameldowaniu do takiego pokoju – podsumował bez ogródek.
Książulo surowo ocenił dania z room service'u oraz restauracji
Prawdziwa próba ognia nadeszła wraz ze skosztowaniem dań z room service’u oraz wizytą w hotelowej restauracji. Zamówiony do pokoju fondant czekoladowy okazał się kompletną klapą.
No wygląda to jak jakaś babka, a nie fondant. Kurde, no nie zaskoczę was. Wygląda średnio – przyznał po dostarczeniu zamówienia.
Nie lepiej wypadły nuggetsy, które Książulo określił jako:
Bardzo niedelikatne. (...) Suche. I panierka, i mięso.
Prawdziwy wstrząs przyniósł jednak posiłek w restauracji. Youtuber zdecydował się spróbować spaghetti bolognese z menu dla dzieci, lecz danie okazało się nie do przełknięcia:
Obrzydliwy jest ten sos. Nigdy nie jadłem karmy dla psów ani dla kotów. (...) Bardzo dziwne jest to mięso. No to wali jakimiś, nie wiem czy podrobami, czy czymś takim. Tragiczny posmak – skwitował zszokowany.
Problemów nie brakowało też przy innych potrawach – towarzyszący mu Mualan po próbie przekrojenia serwowanego oscypka wypalił bez ogródek:
O k***a, tu się skamielina zrobiła.
Choć poranne śniadanie w formie bufetowej ocenił jako całkiem smaczne, całokształt wizyty pozostawił ogromny niesmak. Youtuber zsumował ogromne koszty pobytu z jakością gastronomiczną:
Ja szczerze jestem załamany, bo gdyby nie room service, za który dopłacamy i to – no nie oszukujmy się – te dania to nie były okazyjne ceny... No to jeśli tego nie zamówicie, to w hotelu, w którym za noc niektóre pokoje, takie jak nasz, czasami kosztują 9 czy 10 000 zł, no to przychodzicie i nie macie co zjeść. Ogólnie uważam, że apartament prezydencki to raczej przepalanie bezsensowne pieniędzy – zwieńczył swoją relację Książulo.