Jak ma na nazwisko książę William?
Da się zauważyć fakt, że książę William – a właściwie Wilhelm Artur Filip Ludwik – wydaje się nie mieć nazwiska. W epoce, w której tytuły zdają się mieć coraz mniejsze znaczenie, mogłoby być praktyczne, legitymować się nazwiskiem. Jednak przez tysiąclecia królowie i książęta nie posiadali ich. Dlaczego mieliby tego potrzebować? W razie czego mogli używać nazw swojego domu, ale wystarczy tytuł. Tak jest do dziś.
Król Jerzy V zmienił nieco to wszystko w 1917 roku. Zamiast nazywać się od swojego domu, Saxe-Coburg i Gotha, zmienił królewski pseudonim na Windsor, od zamku oczywiście. Dotyczyło to wszystkich jego męskich potomków. Nazwisko pozostawało niezmienne przez dziesięciolecia. Królowa Elżbieta II ponownie zaingerowała w sytuację, kiedy ona i książę Filip połączyli nazwy swoich domów. Ona była Windsor, on Mountbatten. Ta nazwa była więc przekazywana z pokolenia na pokolenie, przynajmniej do 2021 roku.
Więc dlaczego nie nazwiemy Williama księciem Mountbatten-Windsorem? Cóż, tytuł wystarczy, aby nazwisko nigdy nie musiało zostać użyte. Dlatego też książę Harry nie może po prostu stracić tytułowego księcia: to jego przyrodzone prawo i nie można go zabrać. To bardzo oficjalne oznaczenie, które zwykle idzie w parze z jego wysokością.
Moglibyśmy męża Kate nazywać "William Mountbatten-Windsor" i nie popełnilibyśmy błędu, ale to trochę niepotrzebne i nie jest to nazwisko, które widnieje w jego akcie urodzenia, w którym jest wiele nazwisk, ale nie Mountbatten czy Windsor. Ponieważ jednak jest to złożona historia rodziny królewska z jej niejasnymi zasadami i przestarzałymi tradycjami, sprawa staje się skomplikowana.
William i Harry służyli w wojsku i wykorzystali okazję, by trzymać się starych zasad. Obaj wybrali nazwę po swoim ojcu Karolu, księciu Walii [ang. Wales, red.]. William został porucznikiem lotnictwa Walesem, a jego młodszy brat majorem Walesem.
Książę William może mieć 1 lub 2 nazwiska albo wcale, w zależności od tego, jak sobie zażyczy. Oficjalnie nie ma nazwiska, ale ma też opcję, jeśli zechce. Gdyby został królem, miałby moc, tak jak jego babcia i prapradziadek, by zmienić to jeszcze raz. Ostatecznie jednak mąż Kate mógłby napisać np. na czeku – książę William i wszystko i tak by się zgadzało.