Do grona znanych, którzy wyrażają swój sprzeciw, o barbarzyńskim łamaniu praw kobiet dołączyła właśnie Krystyna Janda, która zaproponowała alternatywne wyjście z sytuacji. W 1975 roku 90% islandzkich kobiet na znak protestu przestało pracować, a także zajmować się domem i dziećmi. W efekcie władze były zmuszone pozamykać niemal wszystkie szkoły i fabryki. Brakowało nie tylko kobiet do pracy ale większość mężczyzn musiała zając się nagle rodziną.
Aktorka uważa, że taki ruch przyniósłby skutek, jednak wątpi w to, iż polskie kobiety potrafiłyby się tak zjednoczyć:
Uważacie, że to dobry pomysł?