"Nie było mowy o żadnej chorobie". Współzałożyciel Maanamu wspomina ostatnie rozmowy z Korą
Śmierć Kory pogrążyła w żałobie cały kraj. Odeszła legenda polskiej muzyki, autorka niezliczonej ilości hitów i ikona polskiego rocka. Gwiazda przegrała pięcioletnią walkę z chorobą – nowotworem. W tym smutnym dniu najbliżsi przyjaciele i współpracownicy wspominają Olgę Jackowską w poruszających wpisach czy rozmowach. Jedną z nich mogliśmy zobaczyć na antenie TVN24.
Milo Kurtis, współzałożyciel zespołu Maanam, który był przy Korze do samego końca, przyznał, że gwiazda nie lubiła i nie chciała rozmawiać o swojej chorobie:
Podczas spotkań nie było rozmowy o żadnej chorobie. Ona mówiła o tym, co chce zrobić. Jak znam Korę, to ona byłaby bardzo niezadowolona z tego, że wszędzie są czarno-białe zdjęcia, bo to była kolorowa osoba. Ona w tej chwili jest szczęśliwa. Rozpoczęła następną podróż, a tu czarno-białe zdjęcia wszędzie. To by jej się na pewno nie podobało – wyznał.
Kurtin zaznaczył, że Kora był "cudowną kobietą" i "wspaniałym filozofem":
To była cudowna kobieta. Rzeczywiście, bez Kory nie byłoby Maanamu, który znamy. Kiedy ja tam grałem, kiedy zakładaliśmy Maanam [w 1975 roku - przyp. red.], to jeszcze nie nagrywało się płyt, byliśmy takim zespołem raczej podziemnym. Jeździliśmy w trójkę [z Markiem Jackowskim i Korą - red.] po różnych miastach i od samego początku mieliśmy dużo publiczności.
Kora była nie tylko świetną wokalistką, ale też pomocną przyjaciółką:
Lubiła się uczyć i uczyła się od wielu ludzi, wybitnych artystów. Czasami zdarzało mi się spadać dosyć nisko i wiedziałem zawsze, że na Korę mogę liczyć. Zawsze pomagała – przyznał.
W dniu swojej śmierci Kora miała 67 lat.