Pierwsze kroki na estradzie stawiała w zespole Evergreen oraz w chórkach u Ewy Bem. W 1994 roku wydała swój debiutancki album i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Pomimo depresyjnych piosenek zdobyła ogromną rzeszę słuchaczy, którzy się z tymi piosenkami identyfikowali.
Artystka nagrała 9 albumów. Otrzymała dwie podwójnie platynowe płyty, cztery platynowe i trzy złote płyty. Łącznie sprzedała prawie 1,5 miliona krążków. W 1996 roku reprezentowała Polskę na Eurowizji. Ma na swoim koncie pięć Superjedynek, Bursztynowego Słowika i Słowika Publiczności Sopot Festival. Zagrała także główną rolę w filmie Nocne graffiti.
Kasia Kowalska i jej mężczyźni
Kasia ma córkę 23-letnią Aleksandrę ze związku z muzykiem Kostkiem Joriadisem i 12-letniego syna Ignacego Ułanowskiego ze związku z perkusistą Marcinem Ułanowskim. Żaden z tych związków nie przetrwał próby czasu.
Związek Kasi z Kostkiem do dziś odbija się wokalistce czkawką.
Muzyk widzi to inaczej. Twierdzi, że nie pasowali do siebie, więc odszedł, ale nie podoba mu się, że eks-żona zaczęła mu utrudniać kontakty z dzieckiem.
Kostek wyjechał na wiele lat do Grecji, by opiekować się chorą matką. Z jego opowieści wynika, że kiedy wrócił i chciał się zobaczyć z córką, Kasia się na to nie zgodziła. Wokalistka najpierw chciała odzyskać zaległe alimenty dla córki.
Kasia Kowalska jako mama
Jako artystka osiągnęła wszystko, ale w miłości nie miała szczęścia. Jednak jako mama radzi sobie całkiem dobrze. Kasia mocno kibicuje córce, która studiuje projektowanie mody w Londynie. Wspierała ją też w walce o alimenty, którą Ola wytoczyła tacie. Dziś mają już dobre relacje, ale nie zawsze tak było:
Zupełny inny kontakt Kasia ma ze swoim synem Ignacym:
Na początku pandemii Kasia przeżyła chwile grozy. Jej córka z objawami koronawirusa trafiła do szpitala. Wokalistka wówczas nagrała dramatyczny apel do swoich fanów, żeby uważali na siebie.
Jak się potem okazało, Ola nie miała koronawirusa, ale i tak jej stan był bardzo ciężki, co dla matki, która nie mogła być wówczas w szpitalu przy swoim dziecku, musiało być strasznym dramatem.
Kiedy okazało się, że Kasia ma zagrać pierwszy koncert z publicznością podczas pandemii, internauci zarzucili wokalistce hipokryzję. Nie spodobało im się, że jeszcze niedawno prosiła, aby nie wychodzić z domu, a kiedy okazało się, że córka nie ma COVID-19 gra koncert i przywołuje ludzi pod scenę. Nagle z jednej z najbardziej lubianych wokalistek stała się obiektem internetowego hejtu. Kiedy zaczęto atakować także córkę Kasi, snując rozmaite domysły o powodzie jej pobytu w szpitalu, wokalistka nie wytrzymała:
Jak widać, Kasia pomimo dość kruchej natury, potrafi być jak lwica. A jak tupnie nóżką, to słychać w całym kraju!
Artystce życzymy zdrowia i sukcesów!